Reklama

Chwalińska: moja rutyna się nie zmieniła

Sensacyjna finalistka French Open Maja Chwalińska, która dzięki dzikiej karcie wystartuje bez eliminacji w Wimbledonie, wciąż przyzwyczaja się do swojej popularności. Mimo uwagi, jaką jej się poświęca, polska tenisistka nie zmienia swoich priorytetów.

W Paryżu Chwalińska została pierwszą w tzw. open erze tenisistką, która rozpoczęła udział w turnieju na kortach Rolanda Garros w eliminacjach i dotarła do finału. Jej wyniki i styl gry zrobiły furorę, co 24-latka odczuła jeszcze we Francji, ale i po powrocie do ojczyzny.

 

- Kiedy przyleciałam do Warszawy, na lotnisku było mnóstwo ludzi. Kolejne dni były szalone. Czułam się trochę jak oszustka, miałam wrażenie, że na to nie zasługuję. Ludzie, przecież to był jeden turniej... - mówiła na konferencji prasowej w Londynie.

Reklama

 

Tak właśnie odniosła się do pytania o „syndrom oszustki”, czyli przypadłość osób, które uważają, że nie zasługują na swój sukces i umniejszają jego znaczenie.

 

- Z jednej strony, oczywiście, bardzo to doceniam. To wspaniałe, poczuć miłość i docenienie od ludzi. Ale z drugiej, przecież to tylko tenis. Nie jestem boginią ani nic z tych rzeczy, jestem zwykłym człowiekiem – dodała Chwalińska.

 

Tenisistka z Dąbrowy Górniczej będzie rozstawiona (z numerem 20.) i ma prawo korzystać z obiektów zarezerwowanych dla zawodniczek z tym statusem, ale nie robi tego, bo „te zwykłe są bardzo ładne”.

Reklama

- Fakt, że jestem rozstawiona, niczego nie zmienia. Każda zawodniczka tutaj jest bardzo groźna - oceniła Chwalińska.

 

W Wimbledonie wystartuje po raz drugi. W 2022 roku wygrała tam jeden mecz i była to jej jedyna wielkoszlemowa wygrana aż do tegorocznego French Open, gdy zrobiło się o niej głośno. Po Paryżu zyskała nie tylko większą popularność, ale i kolejnych sponsorów.

 

- Ale moja rutyna, moje priorytety się nie zmieniły. Owszem, jest więcej uwagi, ale moje priorytety są jasne - zapewniła.

 

Chwalińska nie rozegrała żadnego meczu od finału French Open, przegranego z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Zamiast tego udała się na wakacje na Krecie. W poniedziałek, w 1. rundzie Wimbledonu, zmierzy się z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii, która do drabinki głównej przedostała się z kwalifikacji. 

Reklama

 

 

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama