17-letni Dominik, który kilka tygodni temu uległ poważnemu wypadkowi na stacji Wola Bierwiecka, odzyskał przytomność. Chłopak po raz pierwszy od tragicznego zdarzenia zobaczył swoich rodziców.
Do tragedii doszło 14 lutego. Dominik pomagał kobiecie z wózkiem, gdy drzwi pociągu przytrzasnęły mu rękę. Podczas ucieczki przed zamkniętymi drzwiami nastolatek stracił równowagę i wpadł pod skład pociągu. W stanie krytycznym został przetransportowany najpierw do szpitala w Radomiu, a potem do Wojskowy Instytut Medyczny, gdzie lekarze walczyli o jego życie.
Dominik jest przytomny i rozumie, co się do niego mówi, choć nie ma jeszcze pełnego kontaktu z powodu tracheotomii. Rodzice podkreślają, że sytuacja nadal jest poważna, ale pierwsze sygnały są obiecujące.
— Syn jest pod stałą opieką lekarzy, a proces leczenia nadal trwa. Cały czas walczymy, by wrócił do zdrowia — mówią rodzice.
Rodzice Dominika przyznają, że każdy dzień w szpitalu jest dla nich pełen napięcia i niepokoju. Choć wybudzenie syna to ogromny przełom, rodzina prosi o ciszę i wsparcie duchowe, by chłopak mógł spokojnie dochodzić do zdrowia.
— Dominik potrzebuje wsparcia duchowego i modlitwy. Wygląda na to, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale nie chcemy się tak szybko cieszyć — mówią rodzice.
Na razie rodzina koncentruje się na spokoju i bezpieczeństwie syna, zapewniając, że w odpowiednim czasie przekażą więcej informacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze