Reklama

Droga ropa? Jest rada IEA - praca z domu czy wolniejsza o co najmniej 10 km/h jazda samochodem

Blokada cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku dla światowego handlu ropą, zatrzymała niemal 20% globalnej konsumpcji tego surowca. Notowania Brent gwałtownie wzrosły, a ceny paliw na stacjach biją rekordy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna rekomenduje ograniczenie zużycia paliw, by złagodzić skutki kryzysu, który wciąż pozostaje niepewny.

Impulsem do nowej fali wzrostów stała się eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie i niemal całkowite zdławienie ruchu przez cieśninę Ormuz, czyli jeden z kluczowych szlaków dla światowego handlu ropą. IEA ocenia, że przez ten korytarz zwykle przepływa około 20 proc. globalnej konsumpcji ropy, a obecnie transport został ograniczony do minimum. Agencja wskazuje też, że skala zaburzeń sięga około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. 

Na rynku widać gwałtowne wahania. W marcowym raporcie IEA odnotowano, że po rozpoczęciu wspólnych uderzeń USA i Izraela na Iran 28 lutego notowania Brent wystrzeliły chwilowo niemal do 120 dolarów za baryłkę, a później cofnęły się w okolice 92 dolarów. Dzień później Reuters informował jednak, że Brent ponownie przebił poziom 119 dolarów, a Goldman Sachs ostrzegł, że przy utrzymaniu zakłóceń ceny mogą pozostać powyżej 100 dolarów, a nawet przekroczyć historyczne szczyty z 2008 roku. 

Reklama

W ślad za rynkiem surowcowym idą ceny na stacjach. RMF24 podało w piątek, że na części stacji diesel kosztował już 8,34 zł za litr, a benzyna 95 dochodziła do 7,26 zł. To właśnie rosnąca presja na paliwa skłoniła Międzynarodową Agencję Energetyczną do opublikowania katalogu działań oszczędnościowych, adresowanych nie tylko do rządów, ale też do przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. 

Wśród rekomendacji znalazły się praca z domu, ograniczanie lotów, zmniejszenie prędkości jazdy o co najmniej 10 km/h oraz szersze korzystanie z transportu publicznego. Celem tych działań nie jest wyłącznie zmniejszenie zużycia paliw, ale też złagodzenie kosztów, które ponoszą konsumenci i firmy. IEA podkreśla, że napięcia najmocniej uderzają dziś nie tylko w rynek ropy, lecz także w diesel, paliwo lotnicze i LPG. 

Reklama

Równolegle państwa członkowskie IEA uruchamiają rezerwy. Według marcowego raportu agencji 11 marca jednogłośnie uzgodniono udostępnienie rynkowi 400 mln baryłek ropy z zapasów awaryjnych. Ten ruch ma ograniczyć skalę szoku, ale nie usuwa głównego problemu, którym pozostaje bezpieczeństwo transportu w rejonie Ormuzu i niepewność co do dalszego przebiegu wojny. 

Eksperci finansowi nie ukrywają, że zagrożenie jeszcze nie minęło. Goldman Sachs ocenia, że ryzyka dla cen ropy pozostają wyraźnie skierowane w górę zarówno w najbliższym czasie, jak i w kolejnych kwartałach. Bank zakłada wprawdzie stopniową poprawę sytuacji od kwietnia, ale zaznacza, że wszystko zależy od przywrócenia przepływów przez cieśninę Ormuz i skali uszkodzeń infrastruktury wydobywczej. 

Źródło: IEA
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama