Jeszcze niedawno szukała wydawcy. Dziś ma podpisane umowy na sześć książek i kolejne premiery w planach. Anna K. Bandurska z Nidzicy opowiada o przełomowym roku, pisaniu nocami i miłości do XIX wieku.
Nie planowała takiego tempa. W ciągu jednego roku wydała dwie książki, podpisała umowy na kolejne i weszła do świata wydawniczego z rozmachem, którego sama się nie spodziewała.
– Zupełnie się tego nie spodziewałam – przyznaje Anna K. Bandurska. – Miałam napisanych kilka powieści, ale dopiero w 2024 roku zaczęłam szukać wydawcy dla dwóch z nich.
Przełom przyszedł szybciej, niż się spodziewała. Wysłała propozycję wydawniczą do wydawnictwa Axis Mundi. Odpowiedź była pozytywna.
– Po kilku tygodniach dostałam informację, że historia bardzo im się spodobała i są zainteresowani współpracą – wspomina.
Pytanie wydawcy było konkretne: czy to pojedyncza książka, czy początek większej historii?
To był moment, który zmienił kierunek całego projektu.
Początkowo „Ostatni list” miał być zamkniętą historią. Szybko jednak pojawił się pomysł na rozwinięcie jej w cykl.
Akcja kolejnych tomów została osadzona w XIX-wiecznej Francji, a bohaterkami miały być Polki – emigrantki.
Równolegle autorka zaproponowała wydawnictwu drugi projekt – „Księcia Elamu”, historię od początku planowaną jako wielotomową opowieść.
Efekt? Umowa na sześć książek:
trzy tomy serii „Książę Elamu”,
trzy tomy cyklu „Nad Sekwaną”.
Do tego doszło nowe wydanie debiutanckiego „Francuza” oraz kolejna umowa – tym razem z wydawnictwem Replika.
– To był dla mnie przełomowy moment – mówi.
Nowy cykl również będzie osadzony w realiach historycznych. Co ważne, pojawi się w nim lokalny wątek.
Jedna z historii rozpoczyna się w czasach wojen napoleońskich. W tle pojawia się Nidzica i jej okolice.
– Opisałam sceny rozgrywające się m.in. na zamku, który w tamtym czasie pełnił funkcję lazaretu – tłumaczy autorka.
W powieści pojawiają się także odniesienia do bitew w okolicznych miejscowościach.
To nie koniec – w planach są kolejne książki osadzone w regionie.
Choć autorka sięga także po inne epoki – od starożytności po czasy wojen – to właśnie XIX wiek zajmuje szczególne miejsce w jej twórczości.
– Fascynuje mnie atmosfera tej epoki – mówi. – Moda, sztuka, architektura. Wszystko było dopracowane, pełne detali i elegancji.
To właśnie burzliwa historia tamtego czasu daje – jak podkreśla – ogromne możliwości fabularne.
W cyklu „Nad Sekwaną” ważnym motywem są listy. To nie przypadek.
– Dorastałam w czasach, kiedy się je pisało. Dziś mam do nich ogromny sentyment – przyznaje.
Dla niej listy mają coś, czego brakuje współczesnej komunikacji.
– Są bardziej osobiste, niosą emocje, wymagają cierpliwości.
Do dziś wysyła ręcznie pisane kartki – jako „fizyczny ślad obecności”.
Anna K. Bandurska jest mamą czwórki dzieci. Najmłodsze przyszło na świat w ubiegłym roku.
To oznacza jedno – pisanie odbywa się głównie nocą.
– Czasem karmię córkę jedną ręką, a drugą piszę – mówi z uśmiechem.
Nie ukrywa, że to duże wyzwanie, ale systematyczność jest konieczna – zwłaszcza przy zobowiązaniach wydawniczych.
Kolejnym krokiem mogą być tłumaczenia i wejście na rynki zagraniczne.
– Bardzo bym tego chciała – przyznaje.
Największy potencjał widzi w serii „Książę Elamu”, która – dzięki uniwersalnej tematyce – może trafić do międzynarodowego czytelnika.
– To historia dla osób, które lubią „Gladiatora” czy „Troję” – dodaje.
Choć zawodowo związana jest z biotechnologią, od lat wiedziała, że literatura jest jej prawdziwą pasją.
Dziś, po latach, udaje się ją realizować na dużą skalę.
– Wierzę, że zawsze można zacząć od nowa – mówi.
I jak pokazuje jej historia – czasem wystarczy jeden krok, żeby wszystko zaczęło się układać.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze