Reklama

Dwudniowy szczyt UE w Brukseli

08/12/2011 09:30

Unijny szczyt, który dziś wieczorem rozpoczyna się w Brukseli, powinien przynieść odpowiedź na pytanie - jak uratować strefę euro przed kryzysem i gdzie znaleźć pieniądze na ratowanie bankrutów. Spory i rozbieżne stanowiska powodują, że zaplanowane do piątku spotkanie, może przedłużyć się do soboty.

Przed tym szczytem wyjątkowo dużo jest niewiadomych. Przede wszystkim deklarowane w poniedziałek porozumienie między Francją a Niemcami w sprawie większej dyscypliny finansowej i zmian traktatowych wcale nie jest takie oczywiste - mówią unijni urzędnicy.

Wciąż otwarta pozostaje sprawa sankcji dla krajów które przekraczają dozwolone wskaźniki i sposób przeprowadzenia zmian traktatowych. Paryż chce umowy międzyrządowej w ramach eurolandu, Berlin zmian w unijnym traktacie dla 27.państw i pełnej procedury ratyfikacyjnej.

Głos zabiera także Bruksela, która naciska na szybkie, łatwe zmiany i uproszczoną procedurę. „Sprawy są niezwykle skomplikowane i wciąż jest zbyt wiele pytań , postęp w rozmowach następuje bardzo powoli” - mówi Polskiemu Radiu Janis Emmanuilidis z brukselskiego Centrum Polityki Europejskiego.

Nie wiadomo co na szczycie zrobi Wielka Brytania, która nie zgadza się na żadne zmiany w unijnym traktacie, bo obawia się, że wpłyną one negatywnie na działalność prężnego, finansowego londyńskiego City. A tymczasem czas na decyzje nagli. „Zbliżamy się do ściany i katastrofy. Tym razem to już jest poważna sprawa” - powiedział Polskiemu Radiu Marco Incerti z Centrum Studiów nad Polityką Europejską w Brukseli. Brak porozumienia może bowiem pogrążyć strefę euro, a to odbije się negatywnie na całej Unii.

IAR
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama