Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i polityk Konfederacji, ocenił w Radiu RMF24, że obecnie jedyną skuteczną metodą ograniczania zagrożeń związanych z dzikami w miastach jest ich odstrzał lub usypianie. W rozmowie mówił też o ASF, sytuacji Polskiego Związku Łowieckiego oraz sporze wokół niewypłaconych pieniędzy dla olimpijczyków.
Problem dzików pojawiających się w miastach był jednym z głównych tematów Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24. Marcin Możdżonek, zapytany o to, czy zabijanie i usypianie zwierząt jest jedyną metodą poradzenia sobie z tym problemem, odpowiedział, że „niestety na tę chwilę to jedyna skuteczna metoda”.
Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej podkreślał, że dzik pozostaje zwierzęciem dzikim, nieobliczalnym, szybkim, silnym i sprawnym. Jak mówił, w skali kraju dochodzi do setek ataków dzików na ludzi w miastach, a ofiarami takich zdarzeń padają również zwierzęta domowe.
Możdżonek zwrócił uwagę, że dziki żyjące w miastach funkcjonują już inaczej niż zwierzęta bytujące w lasach. Według niego miejskie populacje traktują osiedla, śmietniki i parkingi jako swoje naturalne środowisko.
„Dla nich osiedla, śmietniki, parkingi to jest ich naturalne środowisko” — mówił gość Radia RMF24. W jego ocenie właśnie dlatego problemu nie da się rozwiązać wyłącznie poprzez przepłaszanie zwierząt czy doraźne działania podejmowane po pojedynczych zgłoszeniach.
W rozmowie poruszono także temat działalności Polskiego Związku Łowieckiego oraz regulowania populacji dzików. Możdżonek zaznaczył, że PZŁ nie otrzymuje pieniędzy z budżetu państwa za odstrzał sanitarny dzików.
Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej wskazywał, że ograniczanie liczby dzików jest konieczne między innymi ze względu na ASF. Jak mówił, populacja tych zwierząt powinna zostać ograniczona do niezbędnego minimum, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.
W drugiej części rozmowy pojawił się temat afery Zondacrypto i wypłat dla polskich olimpijczyków. Możdżonek ocenił, że jeśli sportowcom obiecano pieniądze za medale oraz miejsca od 4. do 8., zobowiązanie powinno zostać zrealizowane jak najszybciej.
„Olimpijczycy na to czekają. Wypracowali to swoją własną formą, marką, poświęceniem” — mówił były siatkarz i kapitan reprezentacji Polski. Dodał, że skoro zawarto umowę lub złożono obietnicę, pieniądze powinny zostać wypłacone.
Możdżonek odniósł się również do odpowiedzialności za kryzys w Polskim Komitecie Olimpijskim. Według niego odpowiedzialność ponoszą zarząd, prezydium oraz prezes. Gość Radia RMF24 ocenił, że jeśli środowisko nie jest w stanie odwołać prezesa Radosława Piesiewicza, oznacza to brak woli politycznej wewnątrz samego PKOl.
Były reprezentant Polski podkreślił, że napięcia między PKOl a Ministerstwem Sportu pogłębiają problem i odbywają się kosztem zawodników. Jak stwierdził, obowiązkiem ministerstwa jest wspieranie ruchu olimpijskiego, a obowiązkiem PKOl współpraca z resortem. „Patrzą na to sportowcy (...) i nie dowierzają” — mówił Możdżonek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze