Telewizja Republika informuje o serii fałszywych zgłoszeń, które w ostatnich dniach miały doprowadzić do interwencji policji wobec osób związanych ze stacją. Według dyrektora programowego Michała Rachonia odnotowano około 30 incydentów o podobnym przebiegu. Policja podkreśla, że funkcjonariusze reagowali na zgłoszenia dotyczące możliwego zagrożenia życia i zaprzecza, by działania były wymierzone w konkretną redakcję.
Według Telewizji Republika zgłoszenia dotyczyły m.in. rzekomych zagrożeń terrorystycznych, osób potrzebujących natychmiastowej pomocy, możliwych samobójstw, pobić oraz innych sytuacji wymagających pilnej reakcji służb. Stacja twierdzi, że celem działań było nękanie jej dziennikarzy i pracowników.
Michał Rachoń mówił podczas manifestacji przed siedzibą stacji, że sprawa ma charakter zorganizowany.
„Wiemy o około 30 różnego rodzaju incydentach, które wszystkie mają bardzo podobny przebieg” — wskazał dyrektor programowy Republiki.
Reklama
Z informacji podanych przez portal Niezalezna.pl wynika, że część zgłoszeń miała być wysyłana z konta założonego w serwisie Gmail. Nadawca podpisywał się jako „Jan Adriański”. Rachoń zaznaczył, że stacja nie wie, kto faktycznie używa tego aliasu.
Dyrektor programowy Republiki wskazywał, że w sprawie konieczne jest ustalenie, czy za zgłoszeniami stoi pojedyncza osoba, zorganizowana grupa, czy inny podmiot. Podkreślał też, że służby powinny jak najszybciej zidentyfikować autora fałszywych alarmów.
Największe emocje wywołała interwencja policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza, prezesa Telewizji Republika. Stacja informowała, że funkcjonariusze pojawili się na miejscu po fałszywym zgłoszeniu. Sakiewicz mówił na antenie, że skuta kajdankami została jego asystentka.
Policja przedstawiła inną wersję wydarzeń. Jak informowały media, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie dotyczące osoby, której życie mogło być zagrożone. Służby zaprzeczyły, by doszło do zatrzymania kogokolwiek, i podkreśliły, że interwencja nie była wymierzona w stację telewizyjną.
Po serii zdarzeń przed siedzibą Telewizji Republika w Warszawie odbyła się demonstracja poparcia dla dziennikarzy stacji. Uczestnicy zgromadzenia trzymali biało-czerwone flagi i transparenty z hasłami obrony wolności słowa. Na miejscu pojawili się m.in. przedstawiciele środowisk związanych z Klubami „Gazety Polskiej” oraz politycy opozycji.
Do sprawy odniosły się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Organizacje zaprotestowały przeciwko działaniom, które określiły jako prowokacje i ataki na Telewizję Republikę. W wydanym stanowisku zażądano zaprzestania działań uderzających — w ocenie autorów protestu — w pracowników stacji.
Policja utrzymuje, że funkcjonariusze mieli obowiązek reagować na informacje sugerujące zagrożenie życia lub bezpieczeństwa. Przedstawiciele służb podkreślają, że w takich przypadkach zgłoszenia nie mogą zostać zignorowane, nawet jeśli później okażą się fałszywe. Sprawa autora lub autorów alarmów pozostaje kluczowa dla wyjaśnienia całego ciągu zdarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze