Jeszcze kilka lat temu taka sugestia brzmiałaby jak polityczna fantazja. Dziś pojawia się w poważnej rozmowie jednego z europejskich przywódców. Alexander Stubb, przebywający z wizytą w Kanadzie, zasugerował, że bliskość wartości i podejścia politycznego może otwierać drzwi do znacznie głębszej relacji z Unia Europejska – włącznie z teoretyczną możliwością członkostwa.
W rozmowie z CBC Stubb nie pozostawiał wątpliwości: jego zdaniem Kanadyjczycy i Finowie mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Spokój, pragmatyzm i przywiązanie do stabilnych instytucji – to cechy, które według niego łączą oba społeczeństwa.
Jak zauważył, Kanada pod względem wartości politycznych i społecznych znajduje się „bardzo blisko” Unii Europejskiej. W jego opinii minimum, jakie można dziś zrobić, to budować jeszcze silniejsze partnerstwo. Ale idzie o krok dalej – dopuszcza myśl o „większej UE”, w której potencjalnie mogłaby znaleźć się Kanada. Zastrzega przy tym wyraźnie: taka decyzja należałaby wyłącznie do samych Kanadyjczyków.
Wtorkowe rozmowy Stubba z premierem Mark Carney zaowocowały wspólnym komunikatem, który nie pozostawia wątpliwości co do kierunku relacji. Oba kraje określiły się jako „zaufani partnerzy, sojusznicy i przyjaciele”, zapowiadając wejście w „kolejny etap” współpracy.
Nowa faza relacji ma koncentrować się na kluczowych obszarach: Arktyce, bezpieczeństwie morskim, obronności, a także technologiach przyszłości i odporności gospodarek. To wyraźny sygnał, że współpraca Kanada–UE przestaje być wyłącznie dyplomatycznym hasłem, a staje się konkretnym projektem strategicznym.
Stubb zwrócił przy tym uwagę na znaczenie komunikacji między państwami. W jego ujęciu siła mniejszych krajów – takich jak Finlandia – polega właśnie na dostępie do informacji i zdolności do budowania sieci relacji.
Nieprzypadkowo temat bliższych relacji Kanady z Europą nabrał tempa w ostatnich miesiącach. Powrót Donald Trump do politycznej gry i jego kontrowersyjne wypowiedzi o Kanadzie – w tym sugestie traktowania jej jako „51. stanu” – wywołały w Ottawie i europejskich stolicach wyraźne poruszenie.
Debata szybko przeniosła się także na łamy mediów. The Economist już wcześniej analizował scenariusz potencjalnego członkostwa Kanady w UE, wskazując na wzajemne korzyści: Europa potrzebuje przestrzeni i surowców, Kanada – siły roboczej i szerszego rynku.
Sam Carney podkreślał podczas swoich pierwszych wizyt zagranicznych, że Kanada jest „najbardziej europejskim z krajów poza Europą”. To zdanie dobrze oddaje kierunek myślenia, który dziś coraz częściej pojawia się w debacie publicznej.
W praktyce współpraca już się zacieśnia. Kanada rozszerzyła partnerstwo z UE także na obszar obronności, dołączając do programu SAFE – mechanizmu wartego 150 miliardów euro, wspierającego m.in. zakupy sprzętu wojskowego produkowanego w Europie.
Sugestia Stubba nie oznacza oczywiście, że Kanada stoi u progu akcesji do Unii. Ale pokazuje coś innego: zmieniający się świat sprawia, że granice politycznej wyobraźni zaczynają się przesuwać. Jeszcze niedawno niemożliwe scenariusze trafiają dziś do poważnej rozmowy między liderami państw.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze