Jeśli działania zbrojne w Iranie przedłużą się, może pojawić się ryzyko dla dostaw amerykańskiego uzbrojenia – w pierwszej kolejności dla Ukrainy, a w dalszej perspektywie także dla Europy. Taką ocenę przedstawił w Bratysławie wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem najbliższe dni będą decydujące.
Wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podczas polsko-słowackiego Forum Dialogu Obronno-Przemysłowego w Bratysławie zwrócił uwagę na możliwe konsekwencje przedłużającego się konfliktu w Iranie. Jak podkreślił, intensywne zużycie rakiet do obrony powietrznej może wpłynąć na dostępność amerykańskiego uzbrojenia.
– Jeżeli będą się zużywać w takim tempie rakiety do obrony powietrznej, to istnieje ryzyko dotyczące dostaw sprzętu amerykańskiego na Ukrainę – zaznaczył. W jego ocenie kluczowy będzie obecny tydzień. Jeśli konflikt potrwa dłużej niż trzy–cztery tygodnie, mogą pojawić się realne zagrożenia dla terminowości dostaw – najpierw dla Ukrainy, a następnie dla państw europejskich.
Szef MON podkreślił, że Polska nie bierze udziału w operacji w Iranie. Priorytetem jest bezpieczeństwo obywateli oraz żołnierzy przebywających w kontyngentach wojskowych w Iraku i Libanie.
Jednocześnie Polska sama oczekuje na realizację dużych kontraktów zbrojeniowych ze Stanów Zjednoczonych, w tym na kolejne baterie systemu Patriot oraz uzbrojenie do samolotów F-16 i F-35. Wydłużający się konflikt mógłby wpłynąć na globalny łańcuch dostaw, a tym samym na harmonogram realizacji zamówień.
Kosiniak-Kamysz odniósł się także do koncepcji wzmocnienia europejskiego odstraszania nuklearnego. Polska – jak zaznaczył – jest zainteresowana wspólnym modelem odstraszania z Francją, Stanami Zjednoczonymi i państwami NATO. – Jeden komponent nie zastępuje drugiego, lecz się uzupełniają – podkreślił.
Propozycję rozszerzenia współpracy nuklearnej przedstawił prezydent Francji Emmanuel Macron. Zapowiedział on zwiększenie liczby francuskich głowic jądrowych oraz zacieśnienie współpracy z wybranymi krajami europejskimi w ramach tzw. „zaawansowanego odstraszania”.
W inicjatywie miałoby uczestniczyć osiem państw, w tym Polska. Współpraca mogłaby obejmować przyjmowanie na terytorium partnerów francuskich jednostek strategicznych, wspólne ćwiczenia oraz demonstracje zdolności nuklearnych. Jednocześnie Macron zaznaczył, że decyzja o ewentualnym użyciu francuskiej broni jądrowej pozostanie wyłączną prerogatywą prezydenta Francji.
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk, który poinformował, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i najbliższymi europejskimi sojusznikami w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego.
Wypowiedzi przedstawicieli polskich władz pokazują, że konflikt na Bliskim Wschodzie jest postrzegany nie tylko jako regionalne zagrożenie, lecz także czynnik mogący wpłynąć na bezpieczeństwo całej Europy – zarówno w wymiarze militarnym, jak i logistycznym. Najbliższe tygodnie pokażą, czy obawy dotyczące dostaw uzbrojenia okażą się realnym wyzwaniem dla Ukrainy i państw NATO.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze