Reklama

Koniec programu "Dobry posiłek w szpitalu". Co to oznacza dla pacjentów?

Od 1 stycznia 2026 r. szpitale mają działać już bez dodatkowych pieniędzy, które przez ostatnie dwa lata zasilały pilotaż „Dobry posiłek w szpitalach”. Jednocześnie wchodzą w życie nowe, formalne standardy żywienia pacjentów. Problem w tym, że stawka na posiłki spada, a dyrektorzy placówek ostrzegają: utrzymanie jakości może okazać się bardzo trudne.

Koniec pilotażu i mniej pieniędzy na dzień pobytu

Pilotaż „Dobry posiłek w szpitalach” był finansowany od 2023 r., a zakończył się z końcem 2025 r. W programie uczestniczyły 582 szpitale, a na jego realizację przeznaczono ponad miliard złotych. To właśnie dodatkowe środki – jak podkreślają menedżerowie ochrony zdrowia – miały w praktyce przełożyć się na bardziej zbilansowane i lepsze jakościowo posiłki dla hospitalizowanych. 

W trakcie pilotażu dzienna stawka żywieniowa wynosiła 25,62 zł na pacjenta. Po jego zakończeniu ustalono nowe kwoty: 21 zł dziennie, a dla kobiet w ciąży 23,50 zł. To oznacza spadek o 4,50 zł względem stawek z programu. 

Reklama

Skąd te różnice i dlaczego budzą emocje?

W tle jest proste pytanie: czy niższa stawka da się pogodzić z ambicją utrzymania standardu? Wskazywane są też realia sprzed pilotażu: przed jego wprowadzeniem stawka na wyżywienie bywała wielokrotnie niższa i w wielu miejscach nie przekraczała 10 zł dziennie. W tej perspektywie program miał być „cywilizacyjną” korektą, a spadek finansowania – ryzykiem powrotu do oszczędzania na jedzeniu. 

Dyrektorzy szpitali zwracają przy tym uwagę na jeszcze jeden mechanizm: podczas pilotażu pieniądze na żywienie trafiały do placówek osobnym strumieniem, co utrudniało „przekierowanie” ich na inne potrzeby, np. leki. Po zmianach ten bufor może zniknąć – a w realiach napiętych budżetów każda kwota bywa przedmiotem walki o priorytety. 

Reklama

Standardy mają obowiązywać wszystkich, nie tylko uczestników programu

Równolegle do spadku stawki wchodzą w życie nowe przepisy określające standard organizacyjny żywienia w szpitalach. Rozporządzenie startuje 1 stycznia 2026 r., a placówki mają czas na dostosowanie działalności do 1 września 2026 r. 

Z dokumentu wynika, że żywienie ma być dopasowane do stanu zdrowia pacjenta, a o rodzaju diety, czasie jej trwania i ewentualnych modyfikacjach decyduje lekarz – z możliwością konsultacji z dietetykiem. Posiłki mają powstawać na podstawie jadłospisu opracowanego przez dietetyka, który ma zapewniać urozmaicenie i zbilansowanie składników. Jadłospis powinien być przygotowywany co najmniej na 10 dni i zawierać m.in. skład posiłków, wartości energetyczne i odżywcze, informacje o alergenach oraz – tam, gdzie to istotne – sposób obróbki. 

Reklama

Regulacja przewiduje też elementy organizacyjne, które mają ograniczać „papierową” jakość: wymóg regularnego podawania posiłków (z nocną przerwą nie dłuższą niż 13 godzin), dostęp do wody pitnej na oddziale oraz bieżącą weryfikację jakości – od sprawdzania zgodności z jadłospisem po okresowe badania laboratoryjne. Pojawia się również obowiązek prowadzenia na stronie szpitala zakładki „Żywienie dla zdrowia”, w której placówka ma publikować jadłospisy (z pewnymi wyjątkami), wyniki badań oraz materiały edukacyjne. 

Co to może oznaczać dla pacjentów?

Na papierze standardy brzmią jak próba zabezpieczenia pacjentów przed powrotem do najgorszych praktyk. Spór dotyczy jednak tego, czy przy niższej stawce da się te wymagania realnie spełniać bez obniżania jakości produktów, gramatur, liczby wariantów diet czy roli dietetyków w codziennej organizacji żywienia. Właśnie tu pojawia się obawa, że rozporządzenie i budżet pójdą w przeciwnych kierunkach: oczekiwania rosną, a pieniędzy jest mniej. 

Reklama

red.oprac.al

Źródło: RMF24 Aktualizacja: 22/01/2026 09:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama