Kierowca Maserati, który na drodze ekspresowej S7 w rejonie Ostródy pędził 229 km/h, nie zapłaci na razie mandatu w wysokości 5 tys. zł. Sąd Rejonowy w Ostródzie uchylił karę, uznając, że blankiet został wypisany nieczytelnie. To jednak nie kończy sprawy — policja ma skierować do sądu wniosek o ukaranie kierowcy.
Do zdarzenia doszło 3 kwietnia na drodze ekspresowej S7 w rejonie Czerwonej Karczmy. Policjanci z Ostródy zatrzymali kierowcę białego Maserati, który jechał z prędkością 229 km/h.
Oznaczało to przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 109 km/h. Ponieważ kierowca miał wcześniej podobne wykroczenie, funkcjonariusze zastosowali przepisy o recydywie i nałożyli na niego mandat w wysokości 5 tys. zł.
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Ostródzie. Sąd uchylił prawomocny mandat, wskazując na problem z jego czytelnością. W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że z dokumentu nie można było jednoznacznie odczytać podstawy prawnej nałożonej kary.
Decyzja sądu nie oznacza jednak, że kierowca uniknie odpowiedzialności za wykroczenie.
Policja nadal dysponuje nagraniem z wideorejestratora, które ma potwierdzać prędkość Maserati i okoliczności zdarzenia. Funkcjonariusze mają teraz skierować do sądu wniosek o ukaranie kierowcy.
W praktyce oznacza to, że sprawa zostanie rozpoznana ponownie, już nie jako mandat, lecz jako postępowanie wykroczeniowe przed sądem.
Przypadek z Ostródy pokazuje, jak istotne przy nakładaniu mandatów są formalności i prawidłowe wypełnienie dokumentów. Nawet przy zarejestrowanym wykroczeniu błąd proceduralny może doprowadzić do uchylenia kary.
Ostateczna decyzja w sprawie kierowcy Maserati będzie należeć do sądu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze