Reklama

Miało być inaczej... Keir Starmer zmienił zdanie?

W brytyjskim rządzie narasta napięcie w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Część ministrów sprzeciwiała się amerykańskim atakom na Iran i udostępnieniu brytyjskich baz wojskowych. Ostatecznie premier Keir Starmer zmienił stanowisko, a Wielka Brytania przygotowuje się na przyjęcie amerykańskich bombowców.

Decyzja dotycząca udziału Wielkiej Brytanii w działaniach Stanów Zjednoczonych przeciw Iranowi wywołała poważne różnice zdań w rządzie w Londynie. Jak informuje dziennik „The Telegraph”, na czele grupy ministrów przeciwnych amerykańskim atakom stanął minister ds. bezpieczeństwa energetycznego Ed Miliband.

W piątek, dzień przed rozpoczęciem operacji militarnych USA i Izraela przeciw Iranowi, odbyło się posiedzenie brytyjskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podczas spotkania Miliband, a także szefowa dyplomacji Yvette Cooper i kanclerz skarbu Rachel Reeves wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec prewencyjnego uderzenia na Iran. Ich zdaniem takie działania mogą naruszać prawo międzynarodowe.

Reklama

Według doniesień medialnych premier Keir Starmer początkowo podzielał te obawy. Sprzeciwił się wówczas naciskom ze strony Waszyngtonu, aby brytyjskie bazy wojskowe zostały udostępnione amerykańskim bombowcom. Chodziło m.in. o instalacje w hrabstwie Gloucestershire oraz strategiczną bazę na atolu Diego Garcia na Oceanie Indyjskim.

Sytuacja zmieniła się jednak w ciągu kilkudziesięciu godzin. Po kolejnych rozmowach z amerykańską administracją Starmer miał zmienić stanowisko i zgodzić się na wykorzystanie bazy Diego Garcia przez strategiczne bombowce B-2. Samoloty te mają prowadzić – jak określono – „ograniczone i defensywne” operacje wymierzone w irańskie instalacje wojskowe, takie jak wyrzutnie rakiet czy magazyny dronów.

Reklama

Pierwotna odmowa Londynu spotkała się z krytyką ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykański przywódca publicznie wyrażał rozczarowanie brytyjskim premierem, sugerując, że jego decyzja osłabia relacje między oboma krajami.

Jak podają brytyjskie media, podczas rządowych narad Miliband przedstawiał stanowisko oparte na analizach prawnych przygotowanych przez prokuratora generalnego Anglii i Walii lorda Richarda Hermera. Minister argumentował, że udział Wielkiej Brytanii w działaniach militarnych może być trudny do uzasadnienia z punktu widzenia prawa międzynarodowego.

Reklama

Inne zdanie miał natomiast minister obrony John Healey, który opowiadał się za wsparciem Stanów Zjednoczonych. Według niego udostępnienie baz mogłoby pomóc w ochronie sojuszników przed ewentualnym odwetem Iranu.

Obecnie brytyjskie władze przygotowują swoje instalacje wojskowe na przyjęcie amerykańskich samolotów. Jednocześnie starają się złagodzić napięcia w relacjach z Waszyngtonem, które pojawiły się po początkowej odmowie udostępnienia baz.

W ramach działań wzmacniających bezpieczeństwo Wielka Brytania wysłała także niszczyciel HMS Dragon, który ma wesprzeć ochronę brytyjskiej bazy na Cyprze. Instalacja ta była już celem ataku irańskich dronów, co dodatkowo zwiększyło obawy o eskalację konfliktu w regionie.

Źródło: rzeczpospolita.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama