Zanim jeszcze doszło do spotkania z protestującymi górnikami PG „Silesia”, minister energii Miłosz Motyka jasno dał do zrozumienia, że państwo nie zamierza brać odpowiedzialności za prywatną kopalnię. Dla strajkujących pod ziemią to sygnał, że poniedziałkowe rozmowy mogą zakończyć się bez przełomu.
W poniedziałek do Katowic ma przyjechać minister energii Miłosz Motyka, który zaprosił członków Trójstronnego Zespołu Branżowego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników.
Jak poinformował przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, protest nie zostanie zawieszony, a w rozmowach z ministrem wezmą udział przedstawiciele protestujących górników.
W przeddzień spotkania, późnym wieczorem, Miłosz Motyka odniósł się do protestu w mediach społecznościowych. Z jego wypowiedzi wynika, że resort nie planuje rozszerzenia katalogu pracowników objętych ustawą górniczą.
Minister przypomniał, że PG „Silesia” należy do prywatnej firmy, która przez lata funkcjonowała na zasadach rynkowych, generując zyski, a jednocześnie korzystała z milionów złotych pomocy publicznej. Jak zaznaczył, państwo nie może dziś przejmować odpowiedzialności za decyzje właściciela, których konsekwencje miałyby obciążyć podatników.
Motyka podkreślił również, że nie zamierza uczestniczyć w spotkaniach wykorzystywanych do bieżącej gry politycznej. Zapowiedział rozmowy z pracownikami, skoncentrowane na konkretach, a nie hasłach.
Protestujący oczekują gwarancji zatrudnienia w pobliskiej kopalni w przypadku likwidacji lub upadłości PG „Silesia”. Domagają się także nowelizacji ustawy górniczej, tak aby objęła również prywatne spółki. Według związkowców projekt zmian powinien trafić do Sejmu i zostać przyjęty do końca stycznia.
PG „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla w Polsce. Jej właścicielem jest spółka Bumech z Katowic.
Kopalnia od 17 listopada 2024 r. znajduje się w restrukturyzacji. Zarządca masy sanacyjnej zgłosił zamiar zwolnienia całej załogi, a proces zwolnień ma rozpocząć się 12 stycznia 2026 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze