Donald Tusk odmówił podpisania wszystkich nominacji do zarządu Narodowego Banku Polskiego – ustalił Onet. Decyzja obejmuje także kandydaturę Marty Kightley, uznawanej za jedną z najważniejszych osób w otoczeniu prezesa NBP Adama Glapińskiego. Spór może pogłębić wakaty w kierownictwie banku centralnego.
Jak informuje Onet, Kancelaria Premiera zwróciła do Kancelarii Prezydenta wniosek o kontrasygnatę nominacji do zarządu NBP, w tym dotyczący Marty Kightley, obecnej pierwszej wiceprezes banku centralnego. Według ustaleń portalu, premier Donald Tusk nie podpisał żadnej z przedstawionych kandydatur.
Kancelaria Prezydenta miała potwierdzić redakcji, że całość nominacji została przez szefa rządu odrzucona. Decyzja obejmuje również osoby kluczowe dla funkcjonowania banku, w tym najbliższe otoczenie prezesa Adama Glapińskiego.
Marta Kightley jest uznawana za jedną z najważniejszych postaci w NBP. Jak wskazuje źródło Onetu w banku centralnym, pełni rolę „prawej ręki prezesa” i odpowiada za istotne obszary zarządzania instytucją. Co więcej, to właśnie pierwszy wiceprezes zastępuje prezesa w czasie jego nieobecności.
Spór o nominacje pojawia się w momencie, gdy zarząd NBP funkcjonuje w minimalnym składzie – po odejściu Piotra Pogonowskiego liczy sześć osób. Kolejne wakaty mogą dodatkowo osłabić funkcjonowanie organu, zwłaszcza że już wkrótce kończy się kadencja jednego z wiceprezesów.
Według Onetu, jeszcze na początku roku relacje między rządem a kierownictwem NBP wydawały się mniej napięte. Sytuację miało jednak zaostrzyć zaangażowanie prezesa banku centralnego w wydarzenia polityczne związane z inicjatywą „SAFE 0 proc.”, co w rządzie odebrano jako włączenie się w bieżący spór polityczny.
Decyzja premiera może oznaczać dalsze przeciąganie się impasu wokół obsady kierownictwa jednej z kluczowych instytucji finansowych w kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze