Demograficzna „kula śnieżna” nabiera tempa. W wielu polskich miastach rodzi się coraz mniej dzieci, ubywa kobiet w wieku prokreacyjnym, a liczba seniorów rośnie. Jak wynika z danych przytaczanych przez Bankier.pl, skutki tego procesu już dziś odczuwają samorządy – zamykane są żłobki i przedszkola, a w przyszłości problemem mogą stać się finanse miast i dostęp do podstawowych usług publicznych.
Polskie miasta stoją przed jednym z największych wyzwań ostatnich dekad. Spadająca liczba urodzeń oraz starzenie się społeczeństwa sprawiają, że coraz więcej samorządów musi przygotować się na głębokie zmiany.
Jak czytamy na Bankier.pl, eksperci ostrzegają, że obecne trendy demograficzne mogą doprowadzić do sytuacji, w której część miast straci znaczną część mieszkańców. Niektóre mniejsze ośrodki mogą w najbliższych latach skurczyć się nawet o połowę.
– Sytuacja demograficzna w Polsce jest bardzo trudna. Wiemy, że liczba mieszkańców spada i będzie spadać. Będzie grupa miast, gdzie spadek będzie niewielki, ale w wielu innych będzie on dramatyczny – wskazuje Ryszard Grobelny, dyrektor Biura Związku Miast Polskich.
Dane pokazują skalę problemu. W pierwszym półroczu 2025 roku w polskich miastach urodziło się 82,8 tys. dzieci – o ponad 7 proc. mniej niż rok wcześniej. W ponad 90 miastach liczba urodzeń nie przekroczyła 10, a w jednym z nich nie odnotowano ani jednego urodzenia.
Konsekwencje są widoczne już teraz. Mniejsza liczba dzieci oznacza mniejsze zapotrzebowanie na żłobki, przedszkola i szkoły.
W roku szkolnym 2024/2025 działało około 22,3 tys. placówek wychowania przedszkolnego – o 200 mniej niż rok wcześniej. Uczęszczało do nich blisko 1,5 mln dzieci, czyli o prawie 60 tys. mniej niż poprzednio.
Eksperci podkreślają, że zamykanie placówek edukacyjnych może być dopiero początkiem większych zmian.
– Jeżeli dzieci się nie rodzą, to za kilka lat nie pójdą do szkoły. Najpierw znikają oddziały w przedszkolach, później pojawia się problem szkół – zwraca uwagę Ryszard Grobelny.
Zmiany demograficzne uderzają nie tylko w edukację. Mniej mieszkańców w wieku produkcyjnym oznacza również mniejsze wpływy z podatków.
W 2024 roku w ponad 900 polskich miastach zmniejszyła się liczba osób w wieku produkcyjnym – łącznie o około 155 tys. osób. Jednocześnie rośnie grupa seniorów, którzy częściej korzystają z usług publicznych, ale nie zasilają budżetów samorządów w taki sam sposób jak osoby pracujące.
To oznacza coraz większą presję na finanse lokalne.
Jak wskazują eksperci, w przyszłości wiele samorządów może być bardziej uzależnionych od wsparcia z budżetu państwa, ponieważ własne dochody mogą okazać się niewystarczające do utrzymania obecnego poziomu usług.
Problem nie dotyczy wszystkich miejsc w takim samym stopniu. Duże, atrakcyjne ośrodki nadal mogą przyciągać mieszkańców, choć również one odczują skutki starzenia się społeczeństwa.
Znacznie trudniejsza sytuacja czeka mniejsze miasta, w których może przybywać pustych mieszkań i niewykorzystanej infrastruktury. Według danych Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku w Polsce było blisko 1,8 mln niezamieszkałych lokali.
Eksperci wskazują, że samorządy muszą zacząć planować przyszłość z uwzględnieniem mniejszej liczby mieszkańców.
– Miasto, które dziś ma 40 tys. mieszkańców, musi zastanowić się, jak będzie funkcjonować, gdy za kilkanaście lat zostanie ich 30 albo 25 tys. – podkreśla Ryszard Grobelny.
Prognozy na kolejne lata nie pozostawiają złudzeń. Do 2035–2040 roku wiele polskich miast będzie mierzyć się z dalszym spadkiem liczby ludności i wzrostem udziału osób starszych. W niektórych miejscach seniorzy mogą stanowić ponad 40 proc. mieszkańców.
Samorządy będą musiały zmieniać swoje strategie – dostosowywać liczbę szkół, rozwijać usługi dla seniorów, inaczej planować inwestycje i zarządzać przestrzenią miejską.
Demografia działa powoli, ale jej skutki są długofalowe. Jak zauważają eksperci, proces już się rozpoczął, a miasta, które odpowiednio wcześnie przygotują się na zmiany, będą miały większą szansę na stabilny rozwój.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze