Sąd Rejonowy w Kartuzach zdecydował o tymczasowym areszcie dla 17-latka, który po alkoholu i bez prawa jazdy kierował Volkswagenem podczas tragicznego wypadku w Mściszewicach. W wyniku dachowania samochodu zginął jego rówieśnik, który podróżował na dachu pojazdu. Nastolatek usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości.
Trzy miesiące spędzi w areszcie 17-latek podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku w Mściszewicach na Kaszubach. Decyzję w tej sprawie podjął Sąd Rejonowy w Kartuzach. Nastolatek odpowie za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, bez wymaganych uprawnień oraz za umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa, które doprowadziło do śmierci pasażera.
Jak poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej w Kartuzach Anna Grzech, zarzuty wobec młodego kierowcy zostały zakwalifikowane jako czyny zagrożone surowszą odpowiedzialnością karną. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości grozi kara od 5 do 20 lat pozbawienia wolności.
Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę podczas spotkania młodzieży. Około północy grupa osób postanowiła przejechać się Volkswagenem Passatem. Za kierownicą usiadł 17-latek, który nie miał prawa jazdy i wcześniej spożywał alkohol.
Samochodem podróżowało aż dziewięć osób – pięć znajdowało się w kabinie pojazdu, a cztery osoby siedziały na dachu auta.
Według ustaleń śledczych kierowca jechał z nadmierną prędkością i nie zachował należytej ostrożności. Na prostym odcinku drogi, po wyjeździe z łuku, stracił panowanie nad samochodem. Volkswagen zjechał z jezdni i uderzył w pień drzewa, po czym przewrócił się na bok.
Skutki wypadku okazały się tragiczne. Samochód przygniótł 17-latka znajdującego się na dachu pojazdu. Chłopak doznał ciężkich, wielonarządowych obrażeń i zmarł podczas transportu do szpitala.
Po zdarzeniu część uczestników oddaliła się z miejsca wypadku. Według śledczych pozostali pasażerowie mieli najpierw podnieść samochód i pomóc wydostać poszkodowanego, a następnie uciec. Na miejscu pozostał jedynie kierujący oraz ciężko ranny nastolatek.
Badanie wykazało, że 17-letni kierowca miał 0,47 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, co odpowiada około 1 promilowi alkoholu we krwi.
Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Prokuratura wystąpiła jednak o jego tymczasowe aresztowanie, wskazując m.in. na ryzyko utrudniania postępowania. Śledczy zwrócili uwagę, że przedstawiona przez niego wersja wydarzeń w istotny sposób różni się od relacji świadków.
Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością. Śledczy nadal wyjaśniają dokładny przebieg wydarzeń oraz rolę pozostałych uczestników tragicznej przejażdżki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze