Reklama

Niewypał nowej ulgi. Przedsiębiorcy omijają pomysł rządu

Mija rok od wprowadzenia głośno zapowiadanego kasowego PIT, który miał być przełomem dla przedsiębiorców. W praktyce jednak rozwiązanie nie zdobyło popularności, a zainteresowanie nim jest znikome.

Kasowy PIT pozwala rozliczać przychód dopiero w momencie faktycznego otrzymania zapłaty, a nie w chwili wystawienia faktury. – Przedsiębiorcy zapłacą podatek dopiero wtedy, gdy pieniądze realnie trafią na ich konto. Czekali na to przez lata – zapowiadał Donald Tusk pod koniec 2023 roku. Nowe przepisy zaczęły obowiązywać w 2025 roku.

Po roku działania ulgi widać jednak, że przedsiębiorcy rzadko decydują się na skorzystanie z tej formy rozliczeń. Choć rozwiązanie miało wyeliminować problem płacenia podatku od niezapłaconych faktur, skala zainteresowania okazała się marginalna.

Reklama

Z kasowego PIT mogli korzystać wyłącznie mikroprzedsiębiorcy, których przychody w 2024 roku nie przekroczyły 1 mln zł i którzy nie prowadzą pełnej księgowości. Z rozwiązania wyłączono m.in. spółki cywilne i jawne. Ministerstwo Finansów szacowało, że potencjalnie uprawnionych jest około 2,3 mln podatników. Tymczasem dane z Centralnego Rejestru Podmiotów Krajowej Ewidencji Podatników pokazują, że do końca 2025 roku metodę tę wybrało jedynie około 2,8 tys. firm.

W odpowiedzi na słabe zainteresowanie resort finansów zdecydował się rozszerzyć dostęp do ulgi. Limit przychodów uprawniających do kasowego PIT został podniesiony z 1 mln do 2 mln zł, co ma zachęcić większą liczbę przedsiębiorców do skorzystania z tego rozwiązania.

Źródło: Media / Money.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama