Napięcia między poszczególnymi środowiskami w PiS wciąż pozostają wysokie, mimo pojawiających się apeli o ich wyciszenie. Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy scenariusz rozłamu w partii staje się realny. W tym kontekście sprawdzono, jak poradziłoby sobie potencjalne nowe środowisko polityczne związane z Mateuszem Morawieckim. Wyniki wskazują, że mogłoby ono przekroczyć próg wyborczy i wprowadzić do Sejmu kilkunastu posłów.
„Tak, potwierdzam - Stowarzyszenie Rozwój Plus zostało założone. Naszym celem jest tworzenie dodatkowej przestrzeni do dialogu, wymiany doświadczeń oraz inicjowania działań wspierających rozwój społeczny i gospodarczy Polski”– przekazał Mateusz Morawiecki, odnosząc się do swojej inicjatywy.
Były premier zapowiadał wcześniej, że chce stworzyć platformę dla osób, które nie odnajdują się w pełni w żadnej z partii po prawej stronie sceny politycznej. „- Chcę skupić osoby, którym nie pasuje coś w każdej z partii politycznych po prawej stronie: czy to w PiS-ie, czy w Konfederacji, czy w Koronie Polskiej Brauna” – podkreślał.
Powstanie stowarzyszenia wywołało wyraźne poruszenie w PiS. Krytycy zarzucają Morawieckiemu próbę budowania zaplecza pod nowe ugrupowanie. On sam zaprzecza takim planom, argumentując, że chodzi raczej o poszerzenie elektoratu obecnej formacji. Według ustaleń medialnych doszło również do rozmów między nim a Jarosławem Kaczyńskim, które zakończyły się osiągnięciem porozumienia.
Badanie United Surveys sprawdziło, jak wyglądałby układ sił, gdyby środowisko Morawieckiego wystartowało samodzielnie w wyborach parlamentarnych.
Największe poparcie uzyskała Koalicja Obywatelska – 32,1 proc., co przekładałoby się na około 195 mandatów. Na drugim miejscu znalazł się PiS z wynikiem 20,3 proc. (ok. 115 mandatów).
Dalej uplasowały się:
Potencjalne ugrupowanie Morawieckiego mogłoby liczyć na 5,1 proc. poparcia, czyli wynik nieznacznie powyżej progu wyborczego. Taki rezultat oznaczałby około 14 mandatów w Sejmie.
Poza parlamentem znalazłyby się m.in. Partia Razem (3,2 proc.), PSL (3,1 proc.) oraz Polska 2050 (0,5 proc.). 6,2 proc. badanych pozostaje niezdecydowanych.
Przy takim rozkładzie mandatów obecna koalicja rządząca (KO i Lewica) dysponowałaby 227 miejscami w Sejmie, czyli o cztery mniej niż wynosi większość.
Z kolei PiS, nawet przy współpracy z obiema Konfederacjami, osiągnąłby 219 mandatów – wciąż poniżej wymaganego minimum.
Kluczową rolę mogłoby odegrać środowisko Morawieckiego. Jego hipotetyczne 14 mandatów dawałoby większość blokowi prawicowemu – łącznie około 233 głosy.
Udział w wyborach zadeklarowało 60,6 proc. respondentów (45,4 proc. „zdecydowanie tak”, 15,2 proc. „raczej tak”). Przeciwnego zdania było 38,3 proc. badanych, a 1,1 proc. nie miało opinii.
Badanie zostało przeprowadzone w dniach 17–19 kwietnia 2026 roku metodami CATI i CAWI na próbie 1000 osób.
Zdaniem części komentatorów politycznych inicjatywa Mateusz Morawiecki może być próbą budowy alternatywnego zaplecza na prawicy, szczególnie w obliczu słabnących notowań PiS.
„To klasyczna gra na dwa fronty – formalnie lojalność wobec PiS, a jednocześnie budowanie własnej pozycji negocjacyjnej” – ocenia jeden z anonimowych polityków obozu rządzącego.
Z kolei politolog dr Anna Materska-Sosnowska zauważa, że wynik na poziomie ok. 5 proc. „pokazuje realny potencjał, ale też ogromne ryzyko”.
„Wejście do Sejmu byłoby sukcesem, ale taki projekt łatwo może spaść poniżej progu w trakcie kampanii” – podkreśla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze