Na finiszu kampanii wyborczej na Węgrzech premier Viktor Orbán sięga po argument, który w jego narracji powraca od lat: znaczenie lojalnych sojuszy. W sobotę szef rządu publicznie podziękował za wsparcie dwóm zagranicznym politykom – byłemu prezydentowi USA Donald Trump oraz byłemu premierowi Czech Andrej Babiš. Ich głosy poparcia pojawiły się na dzień przed głosowaniem parlamentarnym i wyraźnie wpisują się w szerszą strategię polityczną Orbána.
W piątek Donald Trump zadeklarował gotowość wsparcia węgierskiej gospodarki, jeśli zajdzie taka potrzeba. W swoim wpisie podkreślił, że Stany Zjednoczone są w stanie wykorzystać „całą swoją potęgę ekonomiczną”, by wesprzeć Budapeszt – podobnie jak czyniły to wobec innych sojuszników w przeszłości. Wypowiedź była nie tylko wyrazem sympatii politycznej, ale też czytelnym sygnałem geopolitycznym.
Orbán nie krył zadowolenia. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych zaznaczył, że takie deklaracje wzmacniają pozycję jego kraju. – Jeśli budujesz relacje i masz przyjaciół, w trudnych momentach nie zostajesz sam – mówił. W osobnym wpisie podkreślił, że Węgry są dumne ze swojego statusu sojusznika Stanów Zjednoczonych.
Do grona wspierających dołączył również Andrej Babiš, który publicznie opowiedział się po stronie Orbána. W swoim komentarzu wskazał na jego konsekwentną politykę – obronę interesów narodowych, nacisk na suwerenność państw członkowskich oraz wizję Europy opartej na współpracy, ale bez nadmiernej centralizacji.
Babiš podkreślił także znaczenie stabilności politycznej w niespokojnych czasach. Jego zdaniem wybór sprawdzonego przywództwa ma dziś szczególną wagę, zwłaszcza w kontekście napięć międzynarodowych i wyzwań gospodarczych.
Orbán odpowiedział w podobnym tonie, akcentując potrzebę jedności między „silnymi narodami i silnymi liderami”. Odwołał się przy tym do idei Europy suwerennych państw – hasła, które od lat stanowi fundament jego politycznego przekazu.
Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w atmosferze dużej niepewności. Większość niezależnych badań opinii publicznej wskazuje na wyraźny wzrost poparcia dla opozycji, w szczególności ugrupowania Tisza, które według niektórych sondaży może liczyć nawet na ponad połowę głosów zdecydowanych wyborców.
Z kolei rządzący Fidesz utrzymuje poparcie na poziomie kilkudziesięciu procent, choć trend w ostatnich tygodniach wydaje się dla niego niekorzystny. Inaczej sytuację przedstawiają ośrodki powiązane z rządem, które pokazują przewagę partii Orbána – choć zwykle niewielką, sięgającą kilku punktów procentowych.
W tym kontekście zagraniczne wsparcie, zarówno zza oceanu, jak i z regionu, nabiera dodatkowego znaczenia. Może ono nie tylko mobilizować elektorat, ale też wzmacniać przekaz o międzynarodowej pozycji Węgier – co dla części wyborców pozostaje istotnym argumentem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze