Reprezentacja Polski piłkarek ręcznych pokonała w holenderskim ’s-Hertogenbosch Tunezję 29:26, zapewniając sobie awans do drugiej fazy mistrzostw świata. Choć Biało-Czerwone były zdecydowanymi faworytkami, spotkanie długo było nerwowe, a wynik rozstrzygnął się dopiero w końcówce.
Tegoroczne mistrzostwa świata piłkarek ręcznych rozgrywane są w Niemczech i Holandii, a Polki rywalizują w grupie F z obrończyniami tytułu Francuzkami, a także Tunezją i Chinami. Areną ich meczów jest hala w ’s-Hertogenbosch, gdzie z tej czwórki trzy najlepsze drużyny awansują do rundy głównej. Zwycięstwo nad Tunezją oznacza, że Polki tę misję już wypełniły.
Niedzielny mecz miał wyglądać na papierze zdecydowanie spokojniej. Tunezja na otwarcie turnieju wysoko przegrała z Francją, podczas gdy Polki rozbiły Chiny 36:20 i uchodziły za wyraźne faworytki. Tymczasem początek spotkania kompletnie im się nie ułożył – po serii błędów i niewykorzystanych sytuacji Biało-Czerwone przegrywały już 4:8. Trener Arne Senstad szybko poprosił o czas, a po przerwie Polki złapały wreszcie rytm. Serią czterech trafień doprowadziły do remisu, a następnie wyszły nawet na prowadzenie 12:9. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do rywalek i do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 13:13.
Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Obie ekipy grały praktycznie „gol za gol”, a Tunezyjki potrafiły jeszcze objąć prowadzenie 18:17. Dopiero później Polki zdołały odskoczyć na trzy bramki (24:21), jednak przeciwniczki znów wróciły do gry, zmniejszając straty do jednego trafienia (26:25). W decydujących minutach więcej chłodnej głowy zachowały Biało-Czerwone – dwa skuteczne rzuty pozwoliły im zamknąć spotkanie i wygrać 29:26.
Wygrana z Tunezją była drugim zwycięstwem Polek w turnieju. W pierwszym meczu rundy wstępnej wysoko pokonały Chiny 36:20, imponując szczególnie w drugiej połowie, którą wygrały różnicą trzynastu bramek. Ten wynik ustawił je w komfortowej sytuacji przed spotkaniem z Tunezją, ale też sprawił, że oczekiwania wobec zespołu poszybowały w górę. Niedzielny mecz pokazał, że nawet z niżej notowanym rywalem chwila przestoju i brak skuteczności potrafią szybko skomplikować sytuację.
Mimo momentów chaosu i przestojów w ataku Polki zrealizowały jednak cel minimum – awansowały do rundy głównej i zachowały komplet punktów przenoszonych dalej z meczów z innymi drużynami, które również przejdą dalej. To może mieć kluczowe znaczenie w dalszej części mistrzostw.
Ostatnim meczem fazy grupowej będzie starcie z Francją – aktualnymi mistrzyniami świata i jedną z faworytek całego turnieju. Spotkanie zaplanowano na wtorek, godzinę 21.00, także w ’s-Hertogenbosch. Stawką będzie pierwsze miejsce w grupie F, które daje lepsze rozstawienie w rundzie głównej. Statystyki nie sprzyjają Polkom: w ostatnich latach przegrywały z Francuzkami kilkukrotnie, w tym wysoko podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy.
Po zakończeniu rywalizacji w grupie F Biało-Czerwone przeniosą się do Rotterdamu, gdzie w rundzie głównej czekają już kolejne wymagające przeciwniczki. Aby realnie myśleć o ćwierćfinale, polska kadra będzie musiała wygrać większość z następnych spotkań. Na razie jednak, po nerwowym, ale zwycięskim meczu z Tunezją, może odetchnąć – najważniejsze, że wciąż jest w grze i wszystko, co najlepsze, wciąż ma przed sobą.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze