Stany Zjednoczone sprzeciwiają się rozwijaniu własnych zdolności nuklearnych przez państwa europejskie, takie jak Polska, Niemcy czy kraje skandynawskie – powiedział wiceszef Pentagonu Elbridge Colby. Jednocześnie Waszyngton popiera większy wkład Europy w odstraszanie nuklearne w ramach NATO. Wypowiedź padła w czasie, gdy w Europie coraz częściej mówi się o rozszerzeniu francuskiego lub brytyjskiego parasola atomowego.
Wiceszef amerykańskiego resortu obrony Elbridge Colby jasno określił stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie ewentualnego rozwoju broni jądrowej przez państwa europejskie. Podczas spotkania w nowojorskim think tanku Council on Foreign Relations podkreślił, że Waszyngton sprzeciwiałby się takim planom w przypadku krajów takich jak Polska, Niemcy czy państwa skandynawskie.
Jego wypowiedź pojawiła się w kontekście trwającej w Europie dyskusji o bezpieczeństwie nuklearnym oraz możliwego rozszerzenia francuskiego i brytyjskiego parasola atomowego na inne państwa kontynentu.
Colby zaznaczył, że Stany Zjednoczone nie mają wiarygodnych informacji, aby europejskie rządy rzeczywiście planowały samodzielne pozyskanie broni jądrowej. Taki krok oznaczałby złamanie zobowiązań wynikających z Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), który ogranicza rozprzestrzenianie broni atomowej na świecie.
Jednocześnie przedstawiciel Pentagonu podkreślił, że Waszyngton popiera większe zaangażowanie Europy w system odstraszania nuklearnego NATO.
– Z punktu widzenia ministerstwa obrony jest jak najbardziej stosowne i rozsądne, by europejski wkład w odstraszanie nuklearne NATO był większy – powiedział.
Jako przykład wskazał niezależne siły nuklearne Wielka Brytania i Francja, które – jak podkreślił – wzmacniają zdolności odstraszania całego sojuszu.
Colby przyznał, że w Europie trwają rozmowy o tym, w jaki sposób potencjał nuklearny Francji i Wielkiej Brytanii mógłby być szerzej wykorzystany w ramach planowania NATO.
Zaznaczył jednak, że francuski system odstraszania został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o bezpieczeństwie samej Francji.
– Jedną rzeczą jest zmiana polityki deklaratywnej, a drugą posiadanie wiarygodnego odstraszania, które można rozszerzyć na kraje oddalone o setki kilometrów – podkreślił.
Jednocześnie zaznaczył, że nie postrzega tej dyskusji jako zagrożenia dla jedności NATO. Jego zdaniem w ramach tego, co określił jako „NATO 3.0”, sojusz może dostosowywać swoje mechanizmy bezpieczeństwa do zmieniającej się sytuacji geopolitycznej.
Podczas spotkania Colby został zapytany wprost, czy Stany Zjednoczone próbowałyby powstrzymać państwa europejskie przed rozwijaniem własnych programów nuklearnych.
Odpowiedział jednoznacznie.
– Tak, myślę, że próbowalibyśmy ich od tego odwieść. Co najmniej stanowczo byśmy się temu sprzeciwiali – stwierdził.
Podkreślił jednak, że jest to scenariusz czysto hipotetyczny, ponieważ nie ma obecnie sygnałów, by takie plany były realnie rozważane przez rządy w Europie.
Do kwestii ewentualnej współpracy nuklearnej odniósł się także szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Podkreślił, że Polska nie otrzymała od Francji formalnej propozycji udziału w systemie odstraszania nuklearnego.
Jak zaznaczył, ze strony Paryża pojawiło się jedynie zaproszenie do rozmów.
– Będziemy o tym rozmawiać, ale proponuję nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość – powiedział minister.
Debata o europejskim odstraszaniu nuklearnym nabrała tempa po wystąpieniu prezydenta Emmanuel Macron. Francuski przywódca zaproponował nową koncepcję współpracy nuklearnej z państwami europejskimi, w tym z Polską.
Macron zapowiedział również zwiększenie liczby francuskich głowic jądrowych oraz rozszerzenie współpracy z sojusznikami w zakresie ćwiczeń związanych z odstraszaniem nuklearnym.
Według niego wzmocnione francuskie odstraszanie może stać się jednym z filarów bezpieczeństwa europejskich sojuszników w obliczu rosnących napięć geopolitycznych.
Wypowiedzi amerykańskich i europejskich polityków pokazują, że dyskusja o przyszłości odstraszania nuklearnego w Europie dopiero się rozpoczyna. Z jednej strony Stany Zjednoczone chcą utrzymać obecny system oparty na NATO i traktacie o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Z drugiej – w Europie coraz częściej pojawiają się głosy o potrzebie wzmocnienia własnych zdolności obronnych.
Na razie jednak scenariusz, w którym państwa takie jak Polska czy Niemcy rozwijają własną broń atomową, pozostaje – jak podkreślają amerykańscy urzędnicy – jedynie hipotetyczną możliwością.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze