W obliczu rosnącego napięcia w regionie zapadła decyzja o wykorzystaniu samolotów wojskowych i rządowych, a kolejne loty ewakuacyjne są już planowane. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ujawnia szczegóły operacji i przyznaje, że sytuacja w regionie zmienia się bardzo szybko.
Decyzję o wsparciu ewakuacji Polaków podjął premier Donald Tusk. Do akcji mają zostać wykorzystane maszyny pozostające w dyspozycji Sił Zbrojnych RP. Wniosek w tej sprawie został przekazany prezydentowi, który zapowiedział jego zaakceptowanie.
Szef rządu podkreślił, że w najbliższym czasie jeden z samolotów ma wylądować w Omanie, aby zabrać osoby wymagające pilnej pomocy medycznej. Chodzi m.in. o ciężko chorą Polkę oraz kilkadziesiąt innych osób znajdujących się w regionie.
Jednocześnie rząd powołał specjalny zespół koordynujący działania związane z sytuacją Polaków przebywających w państwach Bliskiego Wschodu.
Według danych przekazywanych przez resort spraw zagranicznych, ewakuacja trwa już od kilku dni. Z Egiptu wyjechało dotychczas około 736 osób, natomiast z Jordanii blisko 800. Tylko w ciągu ostatniej doby region opuściło około 300 osób.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował również, że w Izraelu pozostało już jedynie około 30 Polaków oczekujących na wyjazd. Jednocześnie prowadzone są rozmowy dotyczące dodatkowych lotów z państw Zatoki Perskiej, w tym ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Szef dyplomacji zaznaczył, że sytuacja jest dynamiczna i może zmieniać się z godziny na godzinę.
Premier Donald Tusk zwraca uwagę, że przeprowadzenie ewakuacji w regionie objętym konfliktem jest logistycznie bardzo skomplikowane. Nie wszystkie lotniska pozostają otwarte, a możliwość lądowania samolotów zależy od wielu czynników niezależnych od polskich władz.
„Samoloty rządowe i wojskowe są do dyspozycji, ale skuteczna akcja wymaga koordynacji wielu elementów” – wskazał premier, podkreślając, że działania prowadzone są we współpracy z liniami lotniczymi i biurami podróży.
Władze zwracają uwagę, że mimo napiętej sytuacji część osób wciąż planuje wyjazdy turystyczne do państw regionu. Premier apelował, aby w obecnej sytuacji unikać podróży do miejsc zagrożonych konfliktem.
Równolegle biura podróży zaczęły wstrzymywać część wyjazdów i organizować powrót turystów do kraju, a także proponować klientom zmianę kierunku lub terminu wakacji.
Akcja ewakuacyjna prowadzona przez polskie władze wpisuje się w szersze działania wielu państw, które w ostatnich dniach organizują transport swoich obywateli z regionu Bliskiego Wschodu w związku z eskalacją konfliktu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze