Zaczęło się jak zwykły wieczór w spokojnym Kearney w amerykańskim stanie Nebraska. 17-letnia Anne Sluti wyszła z centrum handlowego Hilltop Mall i szła w stronę samochodu. Chwilę później została zaatakowana, wciągnięta do auta porywacza i wywieziona setki kilometrów od domu. Przez kolejne dni była więziona i brutalnie traktowana, ale – jak relacjonują śledczy i media opisujące sprawę – nie przestała działać: zostawiała ślady, próbowała nawiązać kontakt ze światem i wykorzystała każdą okazję, by zwiększyć swoje szanse na ratunek.
Do porwania doszło 6 kwietnia 2001 r. na parkingu przy Hilltop Mall. Z relacji świadków wynika, że mężczyzna podszedł do Anne, zagroził jej bronią i oświadczył, że „potrzebuje samochodu”. Nastolatka próbowała uciec i krzyczeć, ale została dogoniona i siłą wepchnięta do pojazdu – Chevroleta Suburbana – który odjechał z miejsca zdarzenia. Na parkingu zostały porozrzucane rzeczy dziewczyny, a jej samochód był zamknięty.
Policja w Kearney rozpoczęła poszukiwania natychmiast po zgłoszeniu porwania. W toku ustaleń wskazano jako podejrzanego Anthony’ego Stevena Wrighta, znanego również pod pseudonimem „Tony Zappa” – mężczyznę wcześniej notowanego i poszukiwanego w związku z różnymi przestępstwami w kilku stanach. Sprawa w krótkim czasie stała się głośna w całych Stanach Zjednoczonych, a działania poszukiwawcze przeniosły się poza Nebraskę.
Według opisu sprawy Anne przez sześć dni była przetrzymywana wbrew swojej woli, krępowana i bita, a także wielokrotnie wykorzystywana seksualnie. Porywacz przewiózł ją z Nebraski do Montany, pokonując około 900 mil (ponad 1400 km). W tym czasie zmieniał pojazdy, m.in. porzucił Suburbana i miał ukraść inną osobówkę, kontynuując ucieczkę z zamiarem dotarcia w stronę Kanady.
Kluczowe w tej historii są działania samej nastolatki: przy postojach zostawiała ślady swojej obecności – m.in. elementy ubrań i zakrwawione chusteczki – oraz zapisywała w różnych miejscach swoje imię i daty. Z opisu wynika też, że próbowała skontaktować się z bliskimi, a przełomem był telefon na numer alarmowy 911 w Montanie, który pozwolił służbom zawęzić poszukiwania.
10 kwietnia porywacz wraz z Anne dotarł do chaty w rejonie jeziora Flathead w pobliżu Rollins w Montanie. Zainteresowanie opiekuna domków wzbudził samochód zaparkowany przy obiekcie, który miał być pusty – to doprowadziło do wezwania policji i okrążenia budynku. Oblężenie trwało około 11 godzin, a z relacji funkcjonariuszy wynika, że Anne stała się kluczową osobą w negocjacjach: przekazywała komunikaty i pośredniczyła w rozmowach, gdy porywacz odmawiał bezpośredniego kontaktu.
Krótko po godz. 3 nad ranem 12 kwietnia Wright wyszedł z podniesionymi rękami i poddał się. Anne wybiegła chwilę później – bezpieczna, choć wyraźnie pobita.
Dzień później Anne wróciła do rodzinnego miasta. Media opisywały jej przylot jako poruszający moment: nastolatka wysiadła z prywatnego samolotu z podbitym okiem i czapką FBI na głowie, a na lotnisku czekali bliscy. W Kearney spontanicznie gromadzili się mieszkańcy, wdzięczni za to, że porwanie zakończyło się jej ocaleniem.
Anthony Steven Wright stanął przed sądem w 2002 roku, a Anne zeznawała, opisując okoliczności porwania i przetrzymywania. Oskarżony próbował przekonywać, że dziewczyna podróżowała z nim dobrowolnie, ale ta wersja została odrzucona. We wrześniu 2002 r. Wright został skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości zwolnienia warunkowego oraz dodatkową karę za przestępstwa związane z bronią.
Sprawa Anne Sluti stała się jedną z najbardziej znanych historii porwań w USA z przełomu wieków – także dlatego, że zakończyła się uratowaniem ofiary. Opowiadano o niej w programach telewizyjnych i w filmie inspirowanym wydarzeniami. Sama Anne po latach podkreślała jednak, że nie chce być nazywana bohaterką: mówiła, że robiła to, co musiała, by przeżyć.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze