Reklama

Proces ks. Olszewskiego. Trudno uwierzyć w sprawiedliwość sądu

Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces ks. Michała Olszewskiego i b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie dotacji dla Fundacji Profeto z Funduszu Sprawiedliwości. "W pewnym momencie rozprawa przedprocesowa była prowadzona w trybie niejawnym, a ostatecznie proces został odroczony do 28 stycznia" - informuje portal wPolityce.pl.

Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces ks. Michała Olszewskiego i b. urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie dotacji dla Fundacji Profeto z Funduszu Sprawiedliwości. "W pewnym momencie rozprawa przedprocesowa była prowadzona w trybie niejawnym, a ostatecznie proces został odroczony do 28 stycznia" - informuje portal wPolityce.pl.

Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności rozprawy przedprocesowej w związku z przeprowadzeniem dowodu z opinii sądowo-psychiatrycznej. 

"Obrońcy wnioskowali o odroczenie czasu rozprawy do czasu, gdy zostanie wyłoniony skład orzekający zgodny z ustawą. Przypomnijmy, że nagle zmieniono dwóch ławników do tej sprawy, którzy zostali wybrani drogą losowania. Wnioski zostały odrzucone" - czytamy w artykule.

Reklama

Według mec. Michała Skwarzyńskiego "to jest takie myślenie życzeniowe, że jak przeprowadzimy proces siłowo, bo na nim nam zależy, bo chcemy dopaść Ziobrę, bo nam się reformy Ziobry nie podobały, to to przejdzie". 

"To jest naiwne myślenie dlatego, że proces jest zbyt mocno medialnie śledzony" - ocenia mec. Michał Skwarzyński.

Według mecenasa "są bardzo poważne wątpliwości co do tego, kto wniósł akt oskarżenia w tej sprawie".

"W państwie prawa nie można podmieniać Prokuratora Krajowego w taki sposób, w jaki to uczyniono, a to niestety rzutuje na obsadę wszystkich prokuratorów w Polsce, a także autorów aktu oskarżenia w tej sprawiedliwy" - czytamy na portalu.  

Reklama

Jak możemy przeczytać w artykule, Urszula Dubejko, jedna z byłych urzędniczek MS, ściganych przez prokuraturę w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, ciężko znosi proces.

"Leczę się w związku z zaburzeniami związanymi z zespołem stresu pourazowego. W takich momentach bardzo trudno wytrzymać i zachować spokój. Jest dużo dla mnie teraz stresu. Pojawili się zupełnie nowi ławnicy, niewylosowani, tylko wybrani nie wiadomo w jakiej procedurze, to budzi moje głębokie obawy, co się dalej wydarzy, jestem zmartwiona" - mówi pani Urszula w rozmowie z dziennikarzami wPolityce. 

Reklama

Czy wobec tego proces będzie sprawiedliwy?

"Ciężko mi w to uwierzyć na ten moment" -  odpowiada była urzędniczka MS.

 

 

 

 

Źródło: wPolityce Aktualizacja: 22/01/2026 08:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama