Do szkoły podstawowej w Kielnie powrócił krzyż, który wcześniej został usunięty przez jedną z nauczycielek. Pedagog, tuż przed przerwą świąteczną, zażądała od uczniów zdjęcia symbolu religijnego ze ściany. Gdy dzieci odmówiły, sama weszła na krzesło, zdjęła krzyż i wyrzuciła go do kosza. Sprawą zajmuje się już prokuratura.
W środę w placówce odbyło się spotkanie dyrekcji z rodzicami uczniów, a także z interweniującymi posłami Prawa i Sprawiedliwości – Dorotą Arciszewską-Mielewczyk i Michałem Kowalskim. Przed szkołą zgromadzili się również uczestnicy pikiety protestujący przeciwko profanacji symbolu religijnego.
Jak relacjonowano, rodzice domagali się rzetelnych informacji i wyjaśnień. – Chcemy, żeby z nami rozmawiano i żeby takie sytuacje nigdy więcej się nie powtórzyły – podkreślali. Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zaznaczyła, że reakcja na podobne zdarzenia będzie zawsze zdecydowana, zwłaszcza gdy chodzi o symbole religijne i narodowe.
Rodzice zwracali też uwagę na sposób organizacji spotkania. Jak mówiła Agata Kamola, matka jednego z uczniów, wcześniejszy termin zaproponowano im w ostatniej chwili, gdy przebywali kilkaset kilometrów od domu. – To był brak szacunku – oceniła.
Co więcej, nawet w dniu zaplanowanego spotkania rodzice nie zostali wpuszczeni głównym wejściem do szkoły. Zmuszeni byli obejść budynek i wejść tylnymi drzwiami, zanim udało im się porozmawiać z dyrekcją.
Ojciec jednego z uczniów, Andrzej Kamola, podkreślał, że jeśli nauczycielka popełniła błąd, powinna ponieść konsekwencje. – Każdy odpowiada za swoje czyny. Zobaczymy, jak ta sprawa się dalej potoczy – powiedział.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze