W najbliższą niedzielę czeka nas przestawienie zegarków na czas letni. Choć dla większości oznacza to jedynie przesunięcie wskazówek o godzinę do przodu, nasz wewnętrzny zegar biologiczny nie nadąża tak łatwo – podkreśla Jakub Mazurkiewicz, psycholog z Uniwersytetu SWPS.
Zmiana czasu wprowadzona ponad 100 lat temu miała służyć lepszemu wykorzystaniu światła słonecznego, dziś jej pierwotne cele straciły znaczenie. Badania pokazują, że może ona negatywnie wpływać na rytm dobowy organizmu, sen, wydzielanie hormonów i ogólne funkcjonowanie.
Psycholog wyjaśnia, że nasz zegar biologiczny w dużej mierze opiera się na czasie słonecznym. W momencie, gdy przestawiamy zegarki, pojawia się tzw. „jetlag społeczny”: budzimy się wcześniej niż organizm jest gotowy, dochodzi do wzrostu kortyzolu, a wieczorem trudniej jest zasnąć, bo światło dociera do oczu dłużej. Badania wskazują, że w tym okresie poziom kortyzolu może wzrosnąć nawet o 4,8%.
Dane statystyczne pokazują również ryzyko zdrowotne – po zmianie czasu rośnie liczba hospitalizacji z powodu udaru mózgu (o ok. 3%) i zawału serca (ok. 4%), choć procentowo wartości te wydają się niewielkie, w przeliczeniu na populację mogą oznaczać setki dodatkowych przypadków.
Najbardziej narażone grupy to nastolatkowie, osoby pracujące na porannych zmianach, seniorzy oraz osoby z chorobami przewlekłymi.
Psycholog zaleca kilka sposobów łagodzenia skutków zmiany czasu:
„Zegarek w kuchence czy telefonie można przestawić w sekundę, ale nasz zegar biologiczny wymaga większego poświęcenia. Warto dać organizmowi czas na adaptację” – podsumowuje Mazurkiewicz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze