Protestujący rolnicy nie zamierzają opuścić siedziby Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, dopóki nie dojdzie do rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem. Zapowiadają również utworzenie miasteczka namiotowego przed budynkiem KPRM jako formy wsparcia dla delegacji przebywającej w środku.
Jak poinformował PAP Damian Murawiec z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, po otrzymaniu informacji, że zaplanowane spotkanie z premierem nie dojdzie do skutku, delegacja rolników podjęła decyzję o pozostaniu w budynku.
– Umawialiśmy spotkanie z premierem, a gdy dowiedzieliśmy się, że do niego nie dojdzie, zdecydowaliśmy, że nie wyjdziemy z KPRM, dopóki nie zostaniemy przyjęci – powiedział Murawiec.
Dodał, że przed kancelarią ma powstać miasteczko namiotowe, w którym rolnicy będą pełnić dyżury. – Zamierzamy protestować do skutku, aż premier się z nami spotka – podkreślił.
W budynku KPRM przebywa delegacja z udziałem Sławomira Izdebskiego, przewodniczącego OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Jak relacjonował, protestujący nie mieli dotąd kontaktu z przedstawicielami rządu, mają ograniczony dostęp do telefonów, nie zapewniono im jedzenia ani możliwości skorzystania z toalety.
– Czekamy, nie wiemy, czy premier do nas przyjdzie. Jesteśmy zdeterminowani, by zostać tu tak długo, jak będzie trzeba – mówił Izdebski.
Rolnicy protestują przeciwko zgodzie państw UE na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosur. Ich zdaniem rząd zbyt szybko zrezygnował z prób zbudowania mniejszości blokującej porozumienie, które – według protestujących – zagraża polskiemu rolnictwu.
Demonstracja rozpoczęła się na Placu Defilad, następnie przeniosła się pod Sejm, a potem pod KPRM. Protestujący zapowiadają, że jeśli nie dojdzie do rozmów i konkretnych ustaleń, miasteczko namiotowe może funkcjonować przez wiele dni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze