W środę przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces księdza Michała Olszewskiego oraz dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy przyznania środków z Funduszu Sprawiedliwości Fundacji Profeto. Po pierwszym dniu rozprawy sąd zdecydował o jej odroczeniu do 28 stycznia.
Na ławie oskarżonych zasiedli ks. Michał Olszewski oraz byłe pracownice Departamentu Funduszu Sprawiedliwości – Urszula Dubejko i Karolina Kucharska. Prokuratura zarzuca im m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nieprawidłowości przy rozdysponowaniu publicznych pieniędzy.
Przebieg pierwszej rozprawy od początku budził kontrowersje. Obrońcy oskarżonych kwestionowali skład sędziowski, wskazując na nieprawidłowości przy wyborze ławników. Według nich dwóch członków składu zostało wyznaczonych z pominięciem procedury losowania. Mimo licznych wniosków obrony, sąd nie uwzględnił żądania zmiany składu.
Do sytuacji odniósł się w mediach społecznościowych mec. Adam Gomoła, jeden z pełnomocników. W swoim wpisie zwrócił uwagę na symboliczny zbieg wydarzeń, nawiązując do działań służb w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa. Jego zdaniem proces toczy się w wadliwym składzie, co rodzi poważne wątpliwości co do jego prawidłowości.
Wątpliwości obrony wzbudziła również osoba sędziego referenta. Media informowały, że jest nim sędzia związana ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich „Iustitia” oraz niemiecko-polską organizacją sędziowską z siedzibą w Dreźnie.
Jedna z oskarżonych, Urszula Dubejko, nie ukrywała emocji po wyjściu z sali rozpraw. Przyznała, że cała sytuacja jest dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym. Podkreśliła, że zmiana ławników w trakcie postępowania budzi jej niepokój i rodzi obawy o dalszy przebieg procesu.
Część rozprawy została przeprowadzona z wyłączeniem jawności. Ostatecznie sąd zdecydował o przerwaniu postępowania i wyznaczeniu kolejnego terminu na 28 stycznia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze