Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Łukasza Litewki nabiera tempa i — jak przyznają śledczy — wkracza w kluczową fazę. Jednym z najważniejszych wątków, które obecnie są analizowane, jest możliwe korzystanie z telefonu komórkowego przez kierowcę w chwili wypadku. To właśnie ten trop może przesądzić o ostatecznych ustaleniach dotyczących przyczyn tragedii.
Prokuratura zabezpieczyła urządzenie należące do 57-letniego mężczyzny, który prowadził samochód w momencie zdarzenia. Jak podkreśla Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, analiza telefonu ma odpowiedzieć na pytanie, czy w krytycznych sekundach uwaga kierowcy była rozproszona.
Z ustaleń wynika, że to właśnie z zabezpieczonego telefonu o godzinie 13:17 wykonano połączenie na służby ratunkowe. Co istotne, zgłoszenia nie dokonał sam kierowca, lecz świadek, który pojawił się na miejscu chwilę po wypadku. Z jego relacji wynika, że podejrzany nie był w stanie sprawnie posługiwać się urządzeniem.
Śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza. Badania telefonu mają wykazać nie tylko, czy był używany w momencie wypadku, ale także odtworzyć aktywność użytkownika tuż przed zdarzeniem — połączenia, wiadomości czy działające aplikacje. Jak zapewnia prokuratura, dane zostały odpowiednio zabezpieczone, a ryzyko ich utraty nie istnieje.
57-latek nie zaprzecza swojej odpowiedzialności — przyznał się do winy zarówno podczas przesłuchania na policji, jak i w prokuraturze. Złożył obszerne wyjaśnienia, jednak ich treść nie rozwiała wszystkich wątpliwości.
Według śledczych jego relacja jest niespójna. Mężczyzna tłumaczy zdarzenie możliwą utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem lub luką w pamięci. Prokuratura podchodzi jednak do tych wyjaśnień z ostrożnością, dopuszczając, że mogą one stanowić element przyjętej linii obrony.
Równolegle trwa szeroko zakrojone zbieranie materiału dowodowego. Przesłuchiwani są członkowie rodziny oraz współpracownicy podejrzanego, by odtworzyć jego stan zdrowia i funkcjonowanie w ostatnich dniach. Śledczy próbują zbudować możliwie pełny obraz wydarzeń poprzedzających tragedię.
Sprawa ma także swój wymiar procesowy. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt dla podejrzanego, argumentując to grożącą mu wysoką karą, a także ryzykiem wpływania na przebieg postępowania lub ewentualnej ucieczki.
Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmiertelnego wypadku. Wstępne wyniki badań wskazują, że nie znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych, a jego stan zdrowia oceniono jako dobry. Pobrano również krew do szczegółowych analiz toksykologicznych.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że Łukasz Litewka poruszał się rowerem zgodnie z przepisami. Kierowca miał natomiast zjechać na przeciwległy pas ruchu i uderzyć w rowerzystę. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci był masywny krwotok spowodowany uszkodzeniem naczyń krwionośnych.
Śledztwo wciąż trwa, a jego finał może zależeć od jednego, pozornie drobnego szczegółu — tego, co działo się na ekranie telefonu w ciągu kilku sekund przed tragedią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze