Przekazywanie przez Polskę sprzętu wojskowego Ukrainie ponownie stało się osią ostrego sporu politycznego. Tym razem chodzi o myśliwce MiG-29 oraz pytanie, czy państwo polskie otrzymuje za donacje realne rekompensaty, a także czy prezydent był właściwie informowany o planach rządu.
Dyskusja rozgorzała w programie „Śniadanie Rymanowskiego”, gdzie starli się m.in. lider Konfederacji Krzysztof Bosak oraz wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. W tle pojawiły się również wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego oraz przedstawicieli Kancelarii Prezydenta.
Krzysztof Bosak przekonywał, że od samego początku przekazywania uzbrojenia Ukrainie Polakom obiecywano szybkie i pełne uzupełnianie braków przez sojuszników. Jego zdaniem w praktyce te deklaracje nie zostały spełnione.
— Wielu żołnierzy dziś nie ma na czym ćwiczyć ani czym walczyć w niektórych jednostkach — podkreślał lider Konfederacji.
Bosak krytykował również sposób finansowania nowych zakupów zbrojeniowych, wskazując, że Polska zadłuża się na dziesięciolecia. Jako przykład podał unijne programy wsparcia, takie jak SAFE, które — według niego — są w istocie mechanizmami kredytowymi, z których część państw UE korzysta znacznie ostrożniej.
Dodatkowym punktem zapalnym stały się doniesienia, według których prezydent Karol Nawrocki nie miał wiedzy o planach przekazania Ukrainie myśliwców MiG-29. Kancelaria Prezydenta potwierdziła, że nie dotarła do niego pełna informacja w tej sprawie.
Do tych doniesień odniósł się w mediach społecznościowych minister Radosław Sikorski, twierdząc, że prezydent Andrzej Duda był świadomy planów i aktywnie współpracował przy ich realizacji. Wpis ten Bosak ocenił jako próbę politycznej gry i „trollowania”, mającej skłócić obecnego i byłego prezydenta.
Zdaniem lidera Konfederacji obecnego prezydenta — postrzeganego jako bardziej sceptycznego wobec Ukrainy — celowo pomijano w procesie decyzyjnym dotyczącym dalszego przekazywania uzbrojenia.
Zupełnie inną ocenę sytuacji przedstawił Piotr Zgorzelski. Wicemarszałek Sejmu zapewniał, że w działaniach rządu nie było złej woli ani prób politycznego rozgrywania tematu.
Podkreślał, że zdecydowana większość donacji wojskowych dla Ukrainy miała miejsce za prezydentury Andrzeja Dudy, a obecne decyzje są kontynuacją wcześniejszej linii politycznej.
— Polskie bezpieczeństwo leży dziś na granicy frontu rosyjsko-ukraińskiego — mówił Zgorzelski, sprzeciwiając się narracji o konieczności „handlowania” pomocą wojskową.
Na to Bosak ripostował krótko, że to polscy politycy sami „zawlekli” bezpieczeństwo kraju na Ukrainę.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zwracają uwagę, że choć temat donacji był poruszany na forum Komitetu Bezpieczeństwa, to brakowało jednego, jasnego dokumentu określającego zakres przekazywanego sprzętu oraz sposób uzupełnienia powstałych braków w polskiej armii.
Ich zdaniem doszło do poważnego zgrzytu w obiegu informacji między rządem a Pałacem Prezydenckim, co w obszarze bezpieczeństwa narodowego jest szczególnie niepokojące.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze