W Polsce potwierdzono obecność egzotycznej bakterii przenoszonej przez afrykańskie kleszcze z rodzaju Hyalomma. To pierwszy taki przypadek odnotowany w kraju. Wyniki badań pokazują, że wszystkie cztery zbadane okazy zawierały Rickettsia aeschlimannii, patogen mogący wywoływać u ludzi riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Odkrycie nie oznacza jeszcze nagłego zagrożenia epidemicznego, ale wyraźnie pokazuje, że wraz z pojawianiem się w Polsce nowych gatunków kleszczy zmienia się także mapa zagrożeń zdrowotnych.
Informację o wykryciu Rickettsia aeschlimannii podał zespół badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego. Przebadano cztery kleszcze Hyalomma znalezione na terenie Polski i we wszystkich potwierdzono obecność tej bakterii. Naukowcy podkreślają, że to nowy patogen w polskich realiach, wcześniej nienotowany w kraju. O sprawie informowały zarówno media, jak i serwis Nauka w Polsce, powołując się na wyniki badań zespołu UW.
To ważne ustalenie, bo Hyalomma nie są typowymi kleszczami kojarzonymi z polskimi lasami i łąkami. Są większe od rodzimych gatunków, mają charakterystyczne prążkowane odnóża i potrafią aktywnie podążać za żywicielem, zamiast jedynie biernie czekać na roślinności. Takie cechy od dawna zwracają uwagę służb sanitarnych i badaczy zajmujących się chorobami odzwierzęcymi.
Badania naukowe z ostatnich miesięcy wskazują, że kleszcze Hyalomma trafiają do Polski głównie wraz z ptakami migrującymi z Afryki, Bliskiego Wschodu i rejonu Morza Śródziemnego. W pracy opublikowanej w 2025 roku opisano identyfikację takich kleszczy na ptakach migrujących w Polsce, a autorzy zwrócili uwagę na potrzebę dalszego monitoringu epidemiologicznego.
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób od lat wskazuje, że Hyalomma marginatum jest ważnym wektorem niektórych patogenów w Eurazji, a bakteria Rickettsia aeschlimannii była wcześniej wykrywana w tych kleszczach także w innych krajach Europy. Polski przypadek wpisuje się więc w szerszy proces obserwowany już poza naszym krajem, ale dopiero teraz został potwierdzony na miejscu.
Rickettsia aeschlimannii należy do bakterii wywołujących riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Choroby z tej grupy mogą objawiać się wysoką gorączką, osłabieniem, bólami mięśni, wysypką oraz zmianą skórną w miejscu ukąszenia. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH od lat wskazuje, że riketsjozy przenoszone przez kleszcze są w Europie problemem trudnym diagnostycznie i wymagają uwagi zarówno lekarzy, jak i epidemiologów.
Trzeba jednak wyraźnie oddzielić dwa poziomy ryzyka. Jednym jest samo wykrycie patogenu u kleszczy znalezionych w Polsce, drugim zaś rzeczywista liczba zakażeń u ludzi. Dotychczas dostępne dane nie wskazują, by w Polsce doszło do fali zachorowań związanych z tym konkretnym patogenem. Naukowcy i instytucje zdrowia publicznego mówią raczej o potrzebie czujności i dalszego monitorowania sytuacji.
Autorzy badań podkreślają, że pojawienie się Hyalomma i wykrycie nowej bakterii powinno skłonić do większej uwagi, ale nie do wyciągania pochopnych wniosków. W analizie dotyczącej kleszczy przenoszonych przez ptaki oceniono, że obecne ryzyko wystąpienia krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej lub riketsjozy związanej z R. aeschlimannii jest na razie niskie. Nie zmienia to faktu, że sam fakt zawleczenia egzotycznych gatunków i ich patogenów do Polski został już potwierdzony.
W praktyce oznacza to konieczność uważniejszej obserwacji nietypowych kleszczy i zgłaszania ich do badań. Właśnie taki apel pojawia się w komunikatach naukowców UW, którzy od dłuższego czasu prowadzą monitoring w ramach projektu obywatelskiego i zbierają informacje o nietypowych okazach znajdowanych w różnych regionach kraju.
Sprawa afrykańskich kleszczy pokazuje, że Polska nie jest już odizolowana od zjawisk, które jeszcze niedawno kojarzono głównie z południem Europy. Migracje ptaków, zmiany środowiskowe i coraz częstsze pojawianie się egzotycznych wektorów sprawiają, że krajowe służby i naukowcy muszą brać pod uwagę nowe scenariusze. Potwierdzenie obecności Rickettsia aeschlimannii w Polsce jest właśnie jednym z takich sygnałów ostrzegawczych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze