Reklama

Ogromna skala dezinformacji medycznej w Polsce

Ponad 32 tys. publikacji w mediach tradycyjnych i przeszło 347 tys. wpisów w serwisach społecznościowych – tak wygląda skala obecności dezinformacji medycznej w polskiej przestrzeni publicznej. Materiały objęte analizą wygenerowały łącznie ponad 3,5 mld kontaktów z przekazem. Najwięcej fałszywych narracji dotyczy szczepień, ale coraz szybciej rozwijają się również pseudomedyczne porady żywieniowe i treści promujące „naturalne” metody leczenia.

Setki tysięcy materiałów o dezinformacji

Analiza objęła okres od stycznia 2025 roku do połowy maja 2026 roku. W tym czasie w mediach tradycyjnych odnotowano 32 083 publikacje związane z dezinformacją medyczną. Ich szacunkowe dotarcie wyniosło ponad 2,66 mld kontaktów z przekazem.

W mediach społecznościowych zarejestrowano 347 377 wpisów, które mogły wygenerować ponad 850 mln kontaktów. Łączna szacunkowa wartość reklamowa materiałów w mediach tradycyjnych przekroczyła 3,45 mld zł, a wpisów społecznościowych wyniosła niemal 52 mln zł.

Autorzy zastrzegli, że liczby te nie odnoszą się wyłącznie do materiałów rozpowszechniających nieprawdziwe informacje. W badaniu uwzględniono również artykuły informacyjne, audycje eksperckie i publikacje fact-checkingowe, które opisywały, analizowały lub prostowały fałszywe narracje.

Reklama

– Raport zdiagnozował bardzo dużą skalę zjawiska – podkreśliła Wioletta Samborska, dyrektorka Centrum Odkryć Medycznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Szczepienia głównym celem dezinformacji

Największą grupę analizowanych narracji stanowiły treści antyszczepionkowe. Odpowiadały za 54 proc. badanego przekazu. Koncentrowały się przede wszystkim na podważaniu bezpieczeństwa szczepień oraz łączeniu ich z autyzmem, chorobami przewlekłymi i rzekomym ukrywaniem danych.

Szczególnie często pojawiały się materiały dotyczące szczepień przeciwko HPV i COVID-19. Autorzy raportu określili ten obszar jako najbardziej emocjonalny, ponieważ przekazy odwoływały się głównie do lęku o zdrowie dzieci i nieufności wobec instytucji publicznych, lekarzy oraz producentów szczepionek.

Reklama

Narracje dotyczące HPV coraz częściej wykraczają poza argumenty medyczne. Szczepienia przedstawiane są jako element sporu dotyczącego wolności rodziców, edukacji, seksualności dzieci i roli państwa. Zdaniem ekspertów emocjonalny charakter tych przekazów zwiększa ich zdolność do wywoływania konfliktów i dalszego rozpowszechniania.

„Detoksy”, pasożyty i cudowne terapie

Drugą najważniejszą kategorią były teorie żywieniowe i treści lifestylowe, które odpowiadały za 23 proc. analizowanych narracji. Dotyczyły między innymi stosowania bardzo wysokich dawek witamin, głodówek, odrobaczania, „odkwaszania” organizmu, walki z pasożytami oraz różnych form detoksykacji.

Reklama

Wspólnym elementem takich przekazów jest przedstawianie prostych i „naturalnych” metod jako alternatywy dla badań, diagnostyki oraz terapii prowadzonej przez lekarzy. Fałszywe treści często łączą prawdziwe informacje o wpływie diety na zdrowie z nieuprawnionymi twierdzeniami, że żywienie lub suplementacja mogą zastąpić leczenie poważnych chorób, w tym nowotworów.

Eksperci zwracają uwagę, że współczesna dezinformacja coraz rzadziej przypomina klasyczną teorię spiskową. Częściej przybiera formę pozornie niewinnej porady dotyczącej codziennych nawyków, odporności, suplementacji lub oczyszczania organizmu. Dzięki temu jest trudniejsza do rozpoznania i może trafiać do osób, które wcześniej nie interesowały się treściami pseudomedycznymi.

Reklama

Biały fartuch i fałszywy autorytet

Twórcy dezinformacji wykorzystują coraz bardziej zaawansowane sposoby uwiarygodniania przekazu. Jednym z nich jest powoływanie się na wycofane lub zdyskredytowane publikacje naukowe, określane jako „zombie papers”. Choć badania zostały zakwestionowane, ich fragmenty nadal krążą w internecie i są przedstawiane jako dowody potwierdzające fałszywe tezy.

Stosowana jest również technika autorytetu. W materiałach pojawiają się osoby w lekarskich kitlach, ze stetoskopami lub tytułami naukowymi, które nie zawsze mają kwalifikacje pozwalające na udzielanie porad medycznych. Pseudonaukowy język oraz wyrwane z kontekstu fragmenty badań mają stworzyć wrażenie, że przekaz jest zgodny z medycyną opartą na dowodach.

Reklama

Do produkowania fałszywych reklam i materiałów wykorzystywana jest także sztuczna inteligencja. Powstają spreparowane nagrania z rzekomymi lekarzami oraz reklamy preparatów obiecujących szybkie wyleczenie poważnych chorób. Takie materiały mogą służyć nie tylko szerzeniu fałszywych informacji, ale również wyłudzaniu pieniędzy, zwłaszcza od osób starszych.

YouTube głównym kanałem przekazu

Największy udział w liczbie analizowanych wpisów w mediach społecznościowych miał YouTube. Platforma odpowiadała za 54,2 proc. zarejestrowanych materiałów. Format wideo pozwala twórcom bezpośrednio zwracać się do odbiorców, upraszczać skomplikowane zagadnienia i budować wizerunek „alternatywnego eksperta”.

Reklama

Istotną rolę odgrywają także Facebook, Instagram, serwis X i TikTok. Mechanizmy rekomendowania treści mogą zwiększać zasięg materiałów wywołujących silne emocje, nawet jeżeli zawarte w nich informacje są fałszywe lub wprowadzające w błąd.

Dezinformacja zdrowotna może być wykorzystywana do osiągania korzyści finansowych, realizowania celów politycznych lub pogłębiania sporów światopoglądowych. Jej konsekwencją może być spadek zaufania do lekarzy i instytucji publicznych, rezygnacja ze szczepień, opóźnianie diagnostyki oraz zastępowanie właściwego leczenia niesprawdzonymi metodami.

Reklama

Powstanie obserwatorium i portal fact-checkingowy

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu zapowiedział utworzenie Obserwatorium Dezinformacji Medycznej. Instytucja ma prowadzić stały monitoring przestrzeni informacyjnej, wykrywać nowe fałszywe narracje i oceniać, w jaki sposób mogą one wpływać na decyzje dotyczące leczenia, profilaktyki oraz szczepień.

Planowane jest również uruchomienie portalu fact-checkingowego, na którym pacjenci znajdą wyjaśnienia najczęściej powtarzanych mitów. Uczelnia chce rozwijać współpracę z administracją publiczną, samorządami, organizacjami społecznymi i instytucjami zajmującymi się weryfikowaniem informacji.

Reklama

Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zapowiedzieli prace nad wspólną strategią komunikacji dotyczącej profilaktyki. Obecnie informacje publikowane przez poszczególne instytucje są rozproszone, co utrudnia szybkie reagowanie na nowe fale dezinformacji.

Niski poziom szczepień przeciw HPV

Eksperci zwracają uwagę, że poziom szczepień przeciwko HPV w Polsce pozostaje niski. Wskaźnik szacowany jest na około 17–18 proc., podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia zakłada, że do 2030 roku 90 proc. dziewcząt powinno zostać w pełni zaszczepionych przed ukończeniem 15. roku życia.

Reklama

W Polsce szczepienia przeciwko HPV są bezpłatne dla dziewcząt i chłopców od ukończenia 9. roku życia do ukończenia 14 lat. Dostępne są dwa preparaty, a szczepienie może zostać wykonane w podstawowej opiece zdrowotnej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama