Walizki rozpakowane, pranie czeka, a człowiek marzy przede wszystkim o prysznicu i kubku kawy. Po kilkunastu dniach poza domem warto jednak pamiętać o jeszcze jednej, mniej oczywistej rzeczy. Zanim zaczniemy normalnie korzystać z wody, dobrze jest porządnie przepłukać domową instalację.
Powód jest prosty: podczas naszej nieobecności woda pozostająca w rurach praktycznie się nie porusza. A zastój, zwłaszcza w połączeniu z wysoką temperaturą, może pogarszać jej jakość i tworzyć warunki sprzyjające namnażaniu mikroorganizmów. Problem nie ogranicza się przy tym wyłącznie do bakterii. W określonych warunkach stojąca woda może mieć również dłuższy kontakt z elementami instalacji i zawierać większe ilości uwalnianych z nich metali.
Dlatego po dłuższym wyjeździe nie warto od razu napełniać szklanki wodą z kranu ani wchodzić pod prysznic. Najpierw instalacji trzeba pozwolić ponownie „ruszyć”.
O bakteriach z rodzaju Legionella najczęściej słyszymy w kontekście szpitali, hoteli, basenów czy dużych budynków. Nie oznacza to jednak, że domowe instalacje są całkowicie wolne od ryzyka. Dłuższy brak przepływu wody, odpowiednia temperatura oraz obecność osadów i biofilmu wewnątrz przewodów mogą stworzyć środowisko sprzyjające rozwojowi mikroorganizmów.
Ma to szczególne znaczenie latem. To właśnie wtedy częściej wyjeżdżamy na tydzień lub dwa, pozostawiając mieszkanie puste, a jednocześnie wysokie temperatury mogą dodatkowo nagrzewać wodę zalegającą w instalacji. Podobna sytuacja może występować w domkach letniskowych czy apartamentach używanych jedynie sezonowo.
W przypadku Legionelli zagrożeniem nie jest przede wszystkim samo wypicie wody. Do zakażenia może dojść podczas wdychania drobnych kropelek tworzących wodny aerozol. Najbardziej oczywistym miejscem jego powstawania jest prysznic.
Z tego powodu po dłuższej nieobecności warto najpierw przepłukać instalację. Wodę pod prysznicem najlepiej puścić bez stania bezpośrednio przy strumieniu, a na czas pierwszego przepłukiwania można po prostu wyjść z łazienki. Dopiero później korzystać z prysznica jak zwykle.
Bakterie to jednak tylko część problemu. Woda pozostająca przez długi czas w przewodach ma znacznie dłuższy kontakt z materiałami, z których wykonano instalację. Zachodzące w rurach procesy chemiczne i biologiczne mogą sprzyjać korozji, a w konsekwencji przedostawaniu się niektórych metali do wody.
Szczególną uwagę zwraca się na ołów, którego obecność może być problemem przede wszystkim w starszych budynkach i instalacjach zawierających elementy wykonane z tego metalu. Ołowiu nie da się rozpoznać po wyglądzie czy zapachu wody, a jego długotrwałe przyjmowanie jest niebezpieczne dla zdrowia.
Dlatego po powrocie z dłuższego wyjazdu warto odkręcić kran i przez chwilę pozwolić wodzie swobodnie płynąć. Zwykle wystarczy poczekać, aż stanie się wyraźnie chłodna, co może świadczyć o tym, że do kranu dotarła już świeższa woda z dalszej części instalacji.
Do picia i przygotowywania posiłków najlepiej używać zimnej wody. Gorąca woda z kranu nie powinna służyć do celów spożywczych — jeśli potrzebujemy wrzątku na herbatę czy do gotowania, lepiej nalać zimnej wody i dopiero ją podgrzać.
W przypadku podejrzenia problemów z jakością wody, szczególnie w starszym budownictwie, można zlecić jej badanie w akredytowanym laboratorium. Jeżeli analiza wykaże podwyższone stężenie konkretnych zanieczyszczeń, rozwiązaniem może być odpowiednio dobrany i certyfikowany system filtracji. Przy starych instalacjach zawierających ołów najskuteczniejszym rozwiązaniem pozostaje jednak wymiana problematycznych elementów.
Jednym z najbardziej mylących przekonań dotyczących jakości wody jest założenie, że każde zanieczyszczenie da się zauważyć. Wiele osób zaczyna się niepokoić dopiero wtedy, gdy woda staje się mętna, zmienia kolor, nieprzyjemnie pachnie albo ma dziwny posmak.
Tymczasem część potencjalnie groźnych zanieczyszczeń nie daje żadnych wyraźnych sygnałów. Woda może wyglądać zupełnie normalnie, a mimo to zawierać mikroorganizmy lub substancje chemiczne, których nie jesteśmy w stanie wykryć za pomocą wzroku, smaku czy węchu.
Po dłuższej przerwie w korzystaniu z mieszkania najrozsądniejsza jest więc prosta zasada: najpierw przepłukać instalację, a dopiero później wrócić do codziennego korzystania z wody. Warto puścić ją zarówno w kranach, jak i pod prysznicem, zachowując ostrożność przy pierwszym uruchomieniu natrysku.
Nie oznacza to przy tym, że spuszczona woda musi trafić prosto do kanalizacji. Można zebrać ją do wiadra i wykorzystać do umycia podłogi, spłukania toalety czy podlania roślin. Dzięki temu prosty zabieg poprawiający bezpieczeństwo po powrocie z urlopu nie musi oznaczać niepotrzebnego marnowania wody.
To drobna czynność, o której łatwo zapomnieć. Po kilkunastu dniach nieobecności warto jednak dać domowej instalacji chwilę na przepłukanie, zanim nalejemy sobie pierwszą szklankę wody.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze