Reklama

Tragedia w Tatrach. Turysta sam wyzwolił lawinę?

W sobotę samotna wyprawa turysty na Orlą Perć zakończyła się tragicznie. Po lawinie, która okazała się śmiertelna, poszukiwania prowadzone w ekstremalnych warunkach zakończyły się dopiero dzięki nowoczesnemu systemowi lokalizacyjnemu.

Tatry po raz kolejny przypomniały, jak niebezpieczne potrafią być górskie szlaki. W sobotę młody turysta, schodząc z Koziej Przełęczy, prawdopodobnie sam wyzwolił lawinę. Zaginionego nie udało się odnaleźć w nocy, mimo natychmiastowego wysłania w teren grup ratowników TOPR. Widoczność ograniczona do kilkunastu metrów, stromizny i zróżnicowany teren znacząco utrudniały akcję.

W niedzielę po porannym wznowieniu poszukiwań szczególną uwagę poświęcono lawinisku w Koziej Dolince. Kluczową rolę odegrał system NEOSOFT, pozwalający lokalizować telefony komórkowe w trudnym terenie na podstawie danych sieciowych. Dzięki niemu ratownicy zawęzili obszar poszukiwań, a sygnał został następnie potwierdzony detektorem RECCO. Niestety, turysta znajdował się pod śniegiem na głębokości około 2,7 metra.

Reklama

Lekarz TOPR potwierdził zgon, a ciało przetransportowano do Brzezin, przekazując je policji. W akcji brało udział 59 ratowników oraz trzy psy lawinowe.

Choć system NEOSOFT okazał się nieoceniony, ratownicy zwracają uwagę na ograniczenia prawne, które wciąż mogą opóźniać dostęp do danych lokalizacyjnych telefonów komórkowych.

TOPR przypomina, że w wyższych partiach Tatr obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Warunki na szlakach są trudne i wymagają doświadczenia oraz umiejętności właściwego wyboru trasy, a przebieg letnich szlaków często różni się od wariantów zimowych.

Reklama

Tragiczny wypadek na Orlej Perci jest kolejnym przypomnieniem, że w górach nawet krótka nieuwaga może kosztować życie.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama