W kopalni Pniówek w Pawłowicach zakończyła się akcja ratownicza po zdarzeniu związanym z nagłym uwolnieniem dużej ilości metanu. Ratownicy dotarli do dwóch górników, z którymi wcześniej utracono kontakt. Lekarz stwierdził zgon obu mężczyzn. Rodziny mają otrzymać wsparcie psychologiczne i pomoc finansową, a okoliczności tragedii bada powołana komisja.
W poniedziałek 22 grudnia o godz. 17:10 w Pniówku doszło do niebezpiecznej sytuacji w rejonie robót. W części przekazów zdarzenie opisywano jako wydzielenie lub wyrzut metanu, który pojawił się nagle w drążonym wyrobisku. W przodku na dużej głębokości pracowało wtedy dziesięciu górników. Ośmiu zdołało wycofać się o własnych siłach, z dwoma kontakt się urwał – to ich szukali ratownicy.
Po kilku godzinach działań ratowniczych ratownicy dotarli do poszukiwanych pracowników. Spółka przekazała, że lekarz obecny na miejscu stwierdził zgon obu górników. Informacja ta oznaczała formalne zakończenie poszukiwań.
W działaniach w Pniówku brało udział dziesięć zastępów ratowniczych, w tym zespoły z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim oraz zastępy kopalniane. Spółka dziękowała ratownikom i wszystkim służbom zaangażowanym w akcję.
Jastrzębska Spółka Węglowa informowała, że rodziny zmarłych górników zostały objęte opieką psychologiczną. Zapowiedziano także pomoc finansową w ramach obowiązujących w spółce zasad. Równocześnie rozpoczęły się czynności wyjaśniające – okoliczności zdarzenia ma zbadać specjalnie powołana komisja.
Do tragedii odniósł się również premier Donald Tusk. W krótkim oświadczeniu przekazał kondolencje i podkreślił, że władze spółki zapewniły go o udzielaniu rodzinom właściwej opieki i pomocy.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze