Kilka dni trwała akcja poszukiwawcza 37-letniej kobiety, która zaginęła po tym, jak w mroźną noc wysiadła z samochodu w okolicach Włodawy. W niedzielę służby potwierdziły, że odnaleziono jej ciało. Okoliczności śmierci są wyjaśniane, a prowadzone działania nadzoruje prokurator.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kobieta zaginęła po sprzeczce z mężem. W pewnym momencie opuściła samochód i oddaliła się w nieznanym kierunku. Według przekazywanych informacji miała nie mieć przy sobie telefonu, a warunki pogodowe – noc i niska temperatura – od początku budziły obawy o jej bezpieczeństwo.
Poszukiwania trwały kilka dni i obejmowały rozległy teren w rejonie Włodawy. W działaniach uczestniczyły liczne siły i wykorzystywano specjalistyczny sprzęt, a teren przeczesywano w sposób systematyczny. Informowano, że obszar działań miał przekraczać 250 hektarów, a w akcję zaangażowanych było ponad 100 osób.
W niedzielę przekazano, że finał akcji okazał się tragiczny. Ciało 37-latki odnaleziono w rejonie dopływu Tarasienki do rzeki Włodawki. Na miejscu prowadzone były czynności procesowe, mające ustalić dokładne okoliczności zdarzenia.
Służby podkreślają, że przyczyny śmierci będą wyjaśniane w toku postępowania. Mąż kobiety został przesłuchany w charakterze świadka. W takich sprawach standardowo kluczowe znaczenie mają ustalenia z oględzin miejsca, relacje świadków oraz wyniki badań, które pozwalają odtworzyć przebieg wydarzeń i określić, co doprowadziło do tragedii.
red.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze