Reklama

"Tu cud, że żyje". Pies nadział się na pręt i kilka godzin czekał na pomoc

02/01/2018 19:57

Aleksandria (woj. śląskie). W Aleksandrii w województwie śląskim, pies spłoszony wybuchami petard chciał przeskoczyć ogrodzenie, ale nadział się na pręt. Do zdarzenia doszło w noc sylwestrową.

Jedna z mieszkanek Aleksandrii usłyszała skomlenie. Wyszła z domu i zauważyła, że pies zawisł na ogrodzeniu a pręt przebił mu pachwinę.

Dyspozytorzy centrum powiadamiania ratunkowego oraz straży pożarnej odmówili przyjazdu, więc kobieta próbowała z zięciem uwolnić psa. Nie udało się. Zwierzę było wystraszone i gryzło.

– Policja od 4 rano zabezpieczała miejsce, natomiast nie mogła uzyskać od gminy, aby przyjechał weterynarz. Dopiero o 6 rano udało się panią sekretarz obudzić – powiedziała Agnieszka Węgrzyn, prezes fundacji Psia Duszka. Była jedną z wolontariuszek udzielających psu pomocy, którym udało się znaleźć weterynarza.

– To cud, że pies żyje – powiedziała Anna Stępień z Biura Obrony Zwierząt APA.

Po kilku godzinach na miejscu pojawili się strażacy. Udało się im zdjąć psa z ogrodzenia i przewieźć do kliniki, gdzie wycięto pręt.

Lekarz weterynarz Mariusz Stefanek powiedział, że istniało duże ryzyko amputacji z powodu niedokrwienia kończyny. Zabieg przebiegł jednak pomyślnie, krążenie wróciło do normy a pies dochodzi do siebie.

[ivideo]//get.x-link.pl/b42cf381-19ce-f732-25ad-cf708d4f2467,3e6d945d-8ce1-445a-d26e-6b43b85c60f1,embed.html" width="1280" height="720" frameborder="0"[/ivideo]

źródło: TVN24/ x-news
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama