W czwartkowym komentarzu premier Donald Tusk nie owijał w bawełnę. W jego ocenie układające się w ostatnich dniach wydarzenia na arenie międzynarodowej tworzą niepokojąco spójny obraz – taki, który bardziej niż Zachodowi sprzyja interesom Władimir Putin. I choć każde z tych zdarzeń można analizować osobno, razem układają się w polityczną układankę, której konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Iskrą zapalną tej debaty stały się słowa prezydenta USA Donald Trump, który w rozmowie z „The Telegraph” przyznał, że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Choć ostatecznie nie powtórzył tej deklaracji w swoim oficjalnym wystąpieniu, sama sugestia wystarczyła, by wywołać falę niepokoju po obu stronach Atlantyku.
Dodatkowo w tle pojawiły się sygnały o rewizji amerykańskiej polityki wobec Europy i wojny w Ukrainie. Ambasador USA przy NATO, Matthew Whitaker, przyznał wprost, że Waszyngton na nowo analizuje zakres swojego zaangażowania. W praktyce oznacza to jedno: dotychczasowe gwarancje bezpieczeństwa przestają być czymś oczywistym.
Na tym nie kończą się napięcia. Jak informował „Financial Times”, administracja USA rozważała wstrzymanie dostaw broni dla Ukrainy, by wywrzeć presję na europejskich sojusznikach w sprawie sytuacji w cieśninie Ormuz – kluczowej arterii dla światowego handlu ropą.
Zablokowanie tego szlaku przez Iran, w reakcji na działania USA i Izraela, wywołało gwałtowny wzrost cen surowców. Jednocześnie – paradoksalnie – jednym z kroków podjętych przez Waszyngton było złagodzenie sankcji na rosyjską ropę, co miało pomóc w stabilizacji rynku.
Dla Kijowa oznacza to jednak rosnącą niepewność. Wsparcie, które dotąd było fundamentem jego obrony, zaczyna być elementem szerszej gry politycznej, w której interesy energetyczne i strategiczne coraz częściej biorą górę nad deklarowaną solidarnością.
Równolegle w Europie ujawniają się kolejne podziały. Premier Węgier Viktor Orbán zablokował wypłatę unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Decyzja ta zbiegła się w czasie z problemami dostaw rosyjskiej ropy na Węgry po uszkodzeniu rurociągu „Przyjaźń” w wyniku rosyjskich ataków.
W efekcie polityka energetyczna i bezpieczeństwo znów splatają się ze sobą w sposób, który utrudnia wspólne działania Unii Europejskiej. To właśnie ten brak jedności – zdaniem Tuska – może okazać się największym problemem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze