Reklama

Twarda miłość

To nie jest opowieść tylko o teatrze. „Twarda miłość” mówi o dorastaniu między dwoma językami i dwoma porządkami codzienności — światem osób słyszących i g/Głuchych.

„Twarda miłość” to jeden z tych spektakli, które nie chcą tylko opowiedzieć historii, ale zmusić widza do zatrzymania się i spojrzenia na codzienność z innej perspektywy. Najnowszy projekt Olsztyńskiego Teatru Głuchych skupia się na relacjach w rodzinach dwujęzycznych i dwukulturowych — takich, w których część domowników funkcjonuje w świecie języka fonicznego, a część komunikuje się w Polskim Języku Migowym.

Za spektaklem stoją Natalia Świniarska i Aleksandra Maria Lipska. Jedna jest reżyserką i aktorką, druga — aktorką Głuchą, dla której ten projekt ma także wymiar osobisty. To właśnie z ich współpracy powstała opowieść zbudowana na autentycznych relacjach, wywiadach i doświadczeniach osób wychowanych na styku dwóch światów.

Reklama

Dwa języki, jedna opowieść

Twórczynie podkreślają, że w „Twardej miłości” język migowy i język foniczny nie są wobec siebie dodatkiem ani tłumaczeniem. Oba funkcjonują na równych prawach. Spektakl od początku został pomyślany jako dwujęzyczny, a spotkanie aktorki słyszącej i aktorki Głuchej staje się nie tylko zabiegiem scenicznym, ale też osią całej opowieści.

To ważne, bo przedstawienie mówi właśnie o życiu pomiędzy. O codziennym balansowaniu między odmiennymi sposobami komunikacji, postrzegania świata, reagowania na emocje i budowania bliskości.

Reklama

Osobista historia, która staje się uniwersalna

Dla Aleksandry Marii Lipskiej ten spektakl ma szczególny ciężar. Aktorka nie ukrywa, że opowiada również o własnym doświadczeniu. Straciła słuch jako małe dziecko. Urodziła się słysząca, więc język foniczny był obecny w jej życiu od początku, ale z czasem to Polski Język Migowy stał się jej naturalnym językiem codzienności, emocji i relacji.

W „Twardej miłości” nie chodzi jednak o szukanie winnych. Przeciwnie — to próba pokazania, że wiele trudnych decyzji i błędów brało się nie ze złej woli, ale z braku wsparcia, wiedzy i systemowych rozwiązań.

Reklama

Aleksandra Lipska mówi wprost, że zawsze stoi po stronie swojej rodziny. Nawet jeśli pojawiały się błędy, były popełniane z miłości. Ta perspektywa nadaje spektaklowi szczególną uczciwość. To nie jest oskarżenie. To próba zrozumienia.

Teatr jako miejsce spotkania

Natalia Świniarska od lat buduje swoją drogę artystyczną wokół tematów dialogu, wrażliwości i przełamywania barier między środowiskami osób słyszących i g/Głuchych. „Twarda miłość” wpisuje się w ten kierunek bardzo wyraźnie.

Reżyserka traktuje teatr jako przestrzeń, w której można naprawdę spotkać drugiego człowieka. Nie tylko wysłuchać go, ale spróbować zobaczyć świat z jego perspektywy. To podejście widać także w tej realizacji. Spektakl nie daje prostych odpowiedzi, nie zamyka historii w jednej tezie, nie rozstrzyga, kto miał rację. Zamiast tego zaprasza do uważności.

Reklama

Zaufanie budowane etapami

Współpraca Natalii Świniarskiej i Aleksandry Marii Lipskiej nie zaczęła się od razu od „Twardej miłości”. Najpierw były warsztaty i wspólne działania, później spektakl „Moje ręce krzyczą”, który był prezentowany w wielu miejscach w Polsce. Z czasem ta zawodowa relacja przekształciła się w głębokie partnerstwo artystyczne.

Obie twórczynie mówią o sobie jak o systemie naczyń połączonych. Jedna wprowadza drugą do świata teatru, druga otwiera drzwi do świata Głuchych. To nie tylko współpraca, ale proces wzajemnego uczenia się.

Reklama

Muzyka, która nie potrzebuje jednego języka

Jednym z ważnych etapów tej wspólnej drogi było odkrycie, że także muzyka może być przestrzenią spotkania. Dla Natalii inspiracją stało się obserwowanie, jak Aleksandra doświadcza rytmu i dźwięku całym ciałem, korzystając z aparatu słuchowego połączonego z bluetooth.

Tak narodziły się kolejne działania artystyczne, w których język migowy nie pełni funkcji wtórnej wobec śpiewu czy tekstu. Wręcz przeciwnie — staje się źródłem twórczości. To odwrócenie perspektywy ma znaczenie symboliczne. Pokazuje, że PJM nie jest dodatkiem do „właściwego” języka, ale pełnoprawnym narzędziem budowania sztuki.

Reklama

Miłość, która nie jest łatwa

Tytuł spektaklu nie jest efektowną figurą, ale określeniem bardzo konkretnego doświadczenia. „Twarda miłość” mówi o uczuciu, które potrafi być bezwarunkowe, ale też trudne, wymagające i bolesne. O rodzicach, którzy kochali, choć nie zawsze wiedzieli, jak najlepiej pomóc. O dzieciach, które próbowały odnaleźć własną tożsamość między oczekiwaniami, lękiem i potrzebą samodzielności.

To także opowieść o nadopiekuńczości, bezradności, rodzinnych napięciach i o tym, że bliskość nie zawsze rodzi się sama. Czasem trzeba ją zbudować z wielkim wysiłkiem.

Reklama

Spektakl potrzebny także słyszącym

Twórczynie nie ukrywają, że przedstawienie kierowane jest nie tylko do społeczności g/Głuchych. Równie mocno ma trafić do osób słyszących, które często nie mają świadomości, jak wygląda codzienność w domu dwujęzycznym. Jak wiele zależy od sposobu komunikacji. Jak łatwo o niezrozumienie i jak dużo trzeba odwagi, by mówić o sprawach najbardziej intymnych.

Aleksandra Maria Lipska przyznaje, że w pracy nad spektaklem musiała sięgnąć do tematów, które długo nosiła w sobie. Do doświadczeń związanych z dyskryminacją, samotnością, ale też do bardzo osobistej historii swojej rodziny i relacji z mamą. Dziś patrzy na tamtą nadopiekuńczość inaczej — jako na próbę walki o dziecko, a nie ograniczanie go.

Reklama

Mosty zamiast barier

Największą siłą „Twardej miłości” wydaje się to, że nie buduje podziału między światem słyszących a światem g/Głuchych. Przeciwnie — przypomina, że te dwa porządki stale się przenikają. W domu, w szkole, w pracy, w relacjach rodzinnych. Problem polega raczej na tym, że zbyt rzadko próbujemy między nimi budować mosty.

Ten spektakl właśnie to robi. Nie krzyczy, nie moralizuje, nie udaje łatwej terapii. Jest uważny. I może właśnie dlatego tak potrzebny.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Źródło: Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama