Reklama

Uścisk dłoni, który wywołał burzę. Kancelaria Nawrockiego zabiera głos

Gest Karola Nawrockiego podczas spotkania z kibicami na Jasnej Górze stał się przedmiotem ostrej debaty. Prezydent uścisnął dłoń Tomasza P. ps. „Dragon” – postaci znanej w środowisku kibicowskim, mającej na koncie wyroki i obecnie oczekującej na rozstrzygnięcie sądu drugiej instancji w sprawie, w której nieprawomocnie skazano go na sześć lat więzienia.

Do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, podkreślając, że głowa państwa nie była świadoma przeszłości jednego z uczestników spotkania. – Okoliczności związane ze skazaniem tej osoby nie były panu prezydentowi znane – zaznaczył.

Spotkanie z pielgrzymami i nieoczekiwane konsekwencje

W sobotę Karol Nawrocki uczestniczył w Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę. Po mszy świętej wygłosił przemówienie, a następnie – jak podczas wielu otwartych wydarzeń – doszło do krótkich, kurtuazyjnych powitań z uczestnikami. To właśnie wtedy prezydent przywitał się z Tomaszem P., co zostało zarejestrowane na nagraniach krążących w mediach społecznościowych.

Reklama

Według ustaleń Wirtualnej Polski, poza częścią ogólnodostępną odbyło się także spotkanie w bardziej wyselekcjonowanym gronie. Na jednym z filmów widać, jak Nawrocki podchodzi do grupy mężczyzn, wita się z jednym z nich i zamienia krótką, koleżeńską wymianę zdań.

Kim jest Tomasz P. „Dragon”?

Media przypominają, że Tomasz P. był w przeszłości wielokrotnie karany, m.in. za pobicia, kierowanie gangiem oraz propagowanie nazizmu. W 2024 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku nieprawomocnie skazał go na sześć lat więzienia. Sprawa jest obecnie w drugiej instancji.

Reklama

Obrońca mężczyzny, adwokat Rafał Gulko, zwraca jednak uwagę, że jego klient formalnie pozostaje osobą niekaraną. – Wcześniejsze wyroki uległy zatarciu, a ostatni nie jest prawomocny. Złożyliśmy apelację i czekamy na termin rozprawy – wyjaśnił.

Reakcja Kancelarii

Rzecznik prezydenta zapewnił, że spotkanie miało charakter otwarty, a uścisk dłoni był elementem standardowego kontaktu z uczestnikami wydarzenia. Podkreślił jednocześnie, że prezydent nie znał personaliów ani przeszłości wszystkich osób obecnych na spotkaniu.

Reklama

Mimo tych wyjaśnień sprawa wywołała falę komentarzy i krytyki, zwłaszcza że – jak wskazują media – część spotkania miała charakter bardziej zamknięty, a obecność kontrowersyjnej postaci w bezpośrednim otoczeniu prezydenta budzi pytania o procedury i weryfikację uczestników.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama