Reklama

W tych miastach jest najwięcej ludzi otyłych

Ranking „najgrubszych” miast wskazuje, że aż 64% dorosłych w Gorzowie Wielkopolskim zmaga się z nadwagą lub otyłością. Problem dotyczy również innych dużych miast jak Olsztyn czy Białystok. Według WHO i NIK, bez kompleksowej strategii i lokalnych działań nie uda się zatrzymać tej epidemii, która znacząco obciąża system ochrony zdrowia.

Ranking „najgrubszych” miast. Lider ma 64 proc.

Dane przytaczane na podstawie analiz NFZ wskazują, że najwyższy odsetek dorosłych z nadwagą lub otyłością odnotowano w Gorzowie Wielkopolskim – ma go 64 proc. mieszkańców. Wysokie wskaźniki notują również Olsztyn (62,2 proc.) i Białystok (62,8 proc.). Dla porównania, w Poznaniu odsetek osób z nadwagą lub otyłością wynosi 55,8 proc., w Krakowie 57,5 proc., a we Wrocławiu 58,3 proc. 

„Epidemia” w liczbach. Co pokazują pomiary w przychodniach

W danych zbieranych w POZ problem jest powszechny: w analizie NFZ 35 proc. pacjentów ma nadwagę, a 28 proc. choruje na otyłość. Średnie BMI wynosi 27,5, przy czym u mężczyzn jest wyższe niż u kobiet. NFZ zwraca też uwagę na silny związek z wiekiem – odsetki rosną w starszych grupach. 

Reklama

Koszty zdrowotne, które widać w budżecie i statystykach

W tle są konsekwencje medyczne: otyłość zwiększa ryzyko m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia i chorób sercowo-naczyniowych. W przywoływanych zestawieniach pada liczba 6,6 mld zł – tyle w 2023 roku miała wynieść wartość refundacji leczenia chorób będących głównymi konsekwencjami otyłości. W tym samym kontekście wskazywano też 5,5 tys. amputacji kończyn dolnych wykonanych u pacjentów z cukrzycą w 2023 roku. 

WHO i NIK: potrzeba działań systemowych, nie doraźnych

W debacie wraca pytanie, czy Polska jest przygotowana na długofalową walkę z chorobą otyłościową. WHO podkreśla, że bez współpracy rządów, samorządów i systemów ochrony zdrowia trudno odwrócić trend – wśród kluczowych narzędzi wymienia się promocję zdrowej diety i aktywności, ograniczanie marketingu niezdrowej żywności oraz lepszy dostęp do leczenia. Z kolei NIK w swoich analizach wskazywała na rosnącą liczbę chorych i brak kompleksowej, ogólnopolskiej strategii profilaktyki i leczenia. 

Reklama

Różnice między miastami nie są przypadkiem

Zestawienie miast pokazuje, że problem nie rozkłada się równomiernie, co dla ekspertów jest sygnałem, że obok czynników indywidualnych liczą się też warunki życia: dostęp do profilaktyki, infrastruktury sprzyjającej ruchowi, nawyki żywieniowe i lokalne programy zdrowotne. W praktyce te same dane, które tworzą ranking, stają się też argumentem, że działania „ogólnopolskie” mogą nie wystarczyć, jeśli nie będą uzupełnione o rozwiązania szyte na miarę lokalnych potrzeb. 

Źródło: NFZ
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama