Reklama

Wnuk Bożeny Hager-Małeckiej: rozpoznanie ołowicy u dzieci było efektem współpracy kilku kobiet

Rozpoznanie przypadków ołowicy u dzieci na Górnym Śląsku było efektem współpracy kilku lekarek i personelu medycznego, w tym prof. Bożeny Hager-Małeckiej – podkreślił jej wnuk Stanisław Torbus. Zaznaczył, że to ona pierwsza postawiła trafną diagnozę i doprowadziła do przebadania kolejnych pacjentów.

We wtorek w Sali Senatu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego odbyła się konferencja prasowa dotycząca działań pediatry i nauczycielki akademickiej prof. Bożeny Hager-Małeckiej w zwalczaniu ołowicy na Śląsku.

 

Według Stanisława Torbusa, wnuka prof. Hager-Małeckiej, historia i wkład medyczki w wykrycie ołowicy nie zostały w pełni oddane w emitowanym od niedawna serialu „Ołowiane dzieci”. Zwrócił uwagę, że twórcy zmienili charakter jego babci i ograniczyli jej rolę, mimo że w rzeczywistości działania profesor Hager-Małeckiej były kluczowe dla całej akcji ratunkowej.

Reklama

 

W rozmowie z dziennikarzami Torbus opisał, jak jego babcia reagowała, gdy po raz pierwszy zetknęła się z przypadkiem zatrucia ołowiem. – Stwierdziła: to jest ołowica. Wsiadła w taksówkę i pojechała do dr Wadowskiej-Król, mówiąc: „Masz tu ołowicę. Trzeba przebadać pozostałych pacjentów, sprawdzić, czy to odosobniony przypadek, czy jest tego więcej” – relacjonował.

 

Jak dodał mężczyzna, reakcja dr Jolanty Wadowskiej-Król była natychmiastowa i – jego zdaniem – wykraczała poza standardowe obowiązki. – Zachowała się rewelacyjnie. Zrobiła absolutnie więcej, niż wymagano. Ona tym żyła – podkreślił.

Reklama

 

Bożena Hager-Małecka była pediatrą związaną ze Śląskiem, wywodzącą się z rodziny o silnych tradycjach społecznych i inteligenckich. Wnuk wspomina ją przede wszystkim jako ciepłą, rodzinną osobę, ale – jak mówił – z czasem odkrył pełny wymiar jej zawodowej działalności.

Zdaniem Torbusa walka z ołowicą nie była dziełem jednej osoby. Wskazuje na współpracę czterech kobiet: prof. Hager-Małeckiej, dr Jolanty Wadowskiej-Król, dr Zofii Kajzerowej oraz pielęgniarki Wiesławy Wilczek.

– To nie była opowieść w stylu westernu, że przyjeżdża ktoś z zewnątrz i naprawia śląski bałagan. To była historia współpracy kobiet, które wspólnie ratowały dzieci. I zakończyła się sukcesem – powiedział.

Reklama

Według niego to właśnie ta współpraca doprowadziła do szerokich badań przesiewowych i nagłośnienia problemu zatrucia ołowiem wśród najmłodszych mieszkańców regionu. – To piękna opowieść o wspaniałych kobietach. Każda z nich zasługuje na upamiętnienie – podkreślił.

Kontrowersje wzbudził sposób przedstawienia postaci inspirowanej prof. Hager-Małecką w serialu. W rolę tę wcieliła się Agata Kulesza. Torbus zaznaczył, że docenia jej kunszt aktorski, jednak – jak mówił – serialowa bohaterka nie odpowiada rzeczywistej postaci jego babci. – To nie był jej charakter, nie jej osobowość, nie jej czyny. To nie była jej historia – ocenił. Jak dodał, rodzina nie była konsultowana przez twórców produkcji.

Reklama

Podkreślił jednak, że jego intencją nie jest wyłącznie krytyka serialu. – Ja próbuję tę historię odczarować. Mówię: sprawdźcie, szukajcie, poznajcie prawdę – tłumaczył.

Torbus obawia się, że fikcyjna wersja wydarzeń zdominuje społeczną pamięć. – Za pięć lat tych rozmów już prowadzić nie będziemy. Pozostanie tylko fikcja, która stanie się wykładnią. I ona stanie się prawdą – mówił. – To była historia współpracy i odwagi. I tak powinna zostać zapamiętana – dodał.

Pierwsze przypadki ołowicy wśród dzieci w Katowicach prof. Hager-Małecka zdiagnozowała na początku lat 70. Zwróciła uwagę na niepokojące objawy u małych pacjentów oraz wyniki badań wskazujące na podwyższone stężenia ołowiu we krwi. Z ustaleniami zgłosiła się do lekarki pracującej w Szopienicach – Jolanty Wadowskiej-Król.

Reklama

Wadowska-Król rozpoczęła następnie szeroką diagnostykę wśród dzieci z dzielnicy, prowadząc badania przesiewowe i kierując najmłodszych pacjentów na specjalistyczne testy. Skala zjawiska okazała się masowa, co w realiach PRL było sprawą politycznie wrażliwą. Mimo to lekarze kontynuowali działania diagnostyczne i leczenie dzieci narażonych na przewlekłe zatrucie.

Po latach ich praca została uznana za przełomową dla ujawnienia zdrowotnych skutków przemysłowego skażenia środowiska na Górnym Śląsku i stała się jednym z najważniejszych przykładów medycznej reakcji na zagrożenia środowiskowe w Polsce. 

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama