Reklama

Wojna miała trwać krótko. Czy Trump się przeliczył?

Waszyngton przyspiesza tempo działań, a w kuluarach amerykańskiej polityki coraz wyraźniej słychać jedno: czas tej wojny ma być policzony w tygodniach, nie miesiącach.

Presja czasu w Białym Domu

Według informacji dziennika Wall Street Journal, prezydent Donald Trump w rozmowach z najbliższymi doradcami jasno zarysował swoje oczekiwania – konflikt z Iranem powinien zakończyć się w perspektywie czterech do sześciu tygodni.

To ambitne założenie pojawia się w momencie, gdy administracja w Waszyngtonie zaczyna postrzegać wojnę, zapoczątkowaną 28 lutego wspólnymi uderzeniami USA i Izraela, jako operację wchodzącą w końcową fazę.

Za kulisami mówi się również o planowanym na połowę maja spotkaniu Trumpa z przywódcą Chin, Xi Jinping. Sam fakt organizacji takiego szczytu w tym terminie sugeruje jedno – Biały Dom chce zamknąć militarny rozdział przed wejściem w bardziej globalną rozgrywkę dyplomatyczną.

Reklama

 


Strategiczne dylematy i ograniczenia

Mimo wyraźnej presji na szybkie zakończenie konfliktu, decyzje w Waszyngtonie nie są jednoznaczne. Jak podają amerykańscy urzędnicy, Trump wciąż nie rozstrzygnął, czy dopuścić do zaangażowania wojsk lądowych.

Powód jest prozaiczny, choć poważny – potencjalne straty, zarówno militarne, jak i finansowe. Sam prezydent miał przyznać w rozmowie ze współpracownikiem, że konflikt na Bliskim Wschodzie zaczyna odciągać uwagę od spraw wewnętrznych, które dla jego administracji pozostają kluczowe.

Jednocześnie rozkaz dla wojska jest jasny: zwiększać presję na Teheran. Jednak – co istotne – drzwi do innych rozwiązań, w tym dyplomatycznych, pozostają otwarte.

Reklama

 


Kraje Zatoki chcą osłabienia Iranu

Równolegle do działań USA rośnie napięcie wśród państw Zatoki Perskiej, które coraz wyraźniej artykułują swoje oczekiwania wobec przyszłego ładu w regionie.

Według doniesień CNN, Arabia Saudyjska naciska, by przed zakończeniem wojny maksymalnie ograniczyć zdolności Iranu w zakresie rakiet balistycznych i manewrujących. Podobne stanowisko zajmują Zjednoczone Emiraty Arabskie, wskazując, że dalsze funkcjonowanie irańskiego programu rakietowego i dronowego byłoby poważnym obciążeniem dla stabilności regionu.

Reklama

Jeszcze mocniej wybrzmiewa głos Kataru, który po ostrzale ze strony Iranu zdecydował się na wstrzymanie wydobycia gazu. Władze w Dosze podkreślają, że przyszłe porozumienie nie może pomijać interesów państw arabskich.

W regionie narasta także ostrzejsza narracja wobec Teheranu. Emiraccy analitycy mówią już wprost o Iranie jako o głównym zagrożeniu dla bezpieczeństwa Zatoki, wskazując na rosnącą rolę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. W ich ocenie Iran przestaje być postrzegany jako klasyczne państwo – a zaczyna jako struktura zdominowana przez aparat militarny o charakterze quasi-ideologicznym.

Reklama

Wszystko to składa się na obraz konfliktu, który – choć wciąż intensywny – zaczyna być traktowany jako rozgrywka o szybkie i możliwie korzystne zamknięcie. Pytanie brzmi już nie „czy”, lecz „na jakich warunkach” zakończy się ta wojna.

Źródło: PAP, Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    krzroy - niezalogowany 2026-03-26 12:02:09

    Dzięki panie Tramp! Dzięki pana bliskowschodniej polityce w Olsztynie mamy olej napędowy w cenie już 8,87 zł/litr (stacja MOL na Towarowej). 3 złote drożej jak przed miesiącem. Światowy szkodnik!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama