Reklama

Z miłości do dzieci i zwierząt

Karolina Jakiel udowadnia, że marzenia spełniają się lawinowo. Zaczęło się od pierwszego – o posiadaniu psa. Kiedy w jej życiu pojawiła się Bomba, długo skrywany talent do pisania w końcu znalazł ujście i pognał prosto… do Afryki. Poznajcie historię o miłości do psów, rymach w genach i podróżach, które uczą empatii.

 „Jedno zdjęcie, jedno spojrzenie – i wszystko stało się jasne” – tak Karolina wspomina początek swojej przyjaźni z miniaturową bulterierką Bombą. Ta niezwykła relacja zaowocowała wielkim szczęściem i literackim debiutem w postaci książki dla dzieci „Bulcia w podróży”. Z autorką rozmawiamy o tym, jak ocieplić wizerunek groźnego psa i dlaczego warto pielęgnować dziecięcą wrażliwość w dzisiejszym świecie.

— Podobno od zawsze marzyłaś o tym, by pisać… Żeby zacząć, potrzebowałaś inspiracji, która w końcu się pojawiła. Twoja muza ma cztery łapy, ogon i słodki pyszczek. Jak zaczyna się historia twoja i Bomby? (Swoją drogą, moja kotka nosi to samo imię!)

Reklama

— Zacznijmy może od tego największego marzenia, czyli chęci posiadania psa. Przez dobre 10 lat bulterier miniaturowy nieustannie chodził za mną – pojawiał się w myślach, rozmowach i wyobrażeniach o wspólnych spacerach. W końcu nadszedł ten moment. Jedno zdjęcie, jedno spojrzenie – i wszystko stało się jasne. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, a w sercu poczułam ciepło, które trudno opisać słowami. Decyzja zapadła bardzo szybko. Tak właśnie stałam się szczęśliwą opiekunką Bomby. Drugim, cichym marzeniem było napisanie książki. Początkowo zamysł był zupełnie inny i historia nie miała być skierowana do dzieci. Jednak to właśnie moja mała przyjaciółka na czterech łapach, która kocha ludzi, dzieci i wszelkie stworzenia, podsunęła mi pomysł na „Bulcię w podróży”. 

Chciałam stworzyć historię pełną ciepła i przygód, ale jednocześnie zależało mi na czymś więcej – na ociepleniu wizerunku bulterierów miniaturowych. To psy o ogromnych sercach, wrażliwe i oddane, które choć czasem budzą respekt swoim wyglądem, w rzeczywistości są pełne miłości i czułości.

Reklama

— Skoro pisanie musiało poczekać, co stało się twoim życiowym zajęciem? Gdzie jest twoje miejsce na ziemi i jakie masz pasje (prócz pisania)?
— Pisanie musiało poczekać na swoją szansę, ale dziś traktuję je jako ciche spełnienie marzeń i najlepszą odskocznię od codzienności. Na co dzień jestem elblążanką i tu mam swoją bazę wypadową do życia i podróży. Moją wielką pasją są wystawy psów; można powiedzieć, że czasem więcej kilometrów robię za psami niż dla siebie. 
Uwielbiam też zbierać grzyby, włóczyć się po lasach, obcować z naturą i oczywiście podróżować, bo świat jest zbyt ciekawy, żeby siedzieć w miejscu.

— Pozostając przy temacie podróży, czy od początku Bulcia miała być podróżniczką? W swojej pierwszej książce zabierasz małych czytelników do Afryki, by razem z nią mogli poznać tamtejszych mieszkańców. A czy szykują się kolejne wycieczki? Zdradź coś na ten temat.

Reklama

— Tak, od samego początku Bulcia miała być radosną podróżniczką, która wyrusza w świat, aby poznawać zwierzęta z różnych zakątków globu. Zależało mi na tym, aby każde spotkane stworzenie opowiadało o sobie w ciekawy, rymowany sposób, tak by dzieci nie tylko dobrze się bawiły, ale też poznawały interesujące ciekawostki o ich zwyczajach. Afryka była pierwszym kierunkiem nieprzypadkowo. Wydała mi się najbardziej przystępna dla najmłodszych czytelników – pełna charakterystycznych, łatwo rozpoznawalnych zwierząt. Poza tym książka powstawała w okresie jesienno-zimowym, kiedy za oknem było chłodno i szaro, a wtedy człowiek szczególnie marzy o słońcu. A czy będą kolejne wycieczki? Mogę tylko powiedzieć, że Bulcia bardzo polubiła podróżowanie i już zerka na mapę w poszukiwaniu następnych przygód… Świat jest przecież pełen zwierząt, które czekają, żeby opowiedzieć swoją historię!

— Jak przemawiało ci się językiem egzotycznych zwierząt? Co zaskoczyło cię w pisaniu? Czy odkryłaś jakieś wyzwania, czy wszystko szło jak z płatka? I druga sprawa – ilustracje są świetne! Czy od razu złapałaś flow z ich twórcą?

Reklama

— Pierwsza część pisania poszła mi naprawdę bardzo szybko i lekko – rymy same wskakiwały do głowy, jakby czekały na swoją kolej. Myślę, że to trochę dar odziedziczony po tacie; to właśnie po nim mam zamiłowanie do rymowania. Pracowałam z dużą ekscytacją, ciekawa końcowego efektu. Jeśli chodzi o ilustracje, to jest to piękny ukłon w stronę dawnych lat, czasów, kiedy rysunki powstawały kredką na kartce, a nie w programach komputerowych. Każda ilustracja była moim pomysłem, a ilustrator przenosił je na papier ręcznie – kreska po kresce, dzięki czystej wyobraźni. Bardzo się cieszę, że udało się uchwycić to, co miałam w głowie, bo od początku nadawaliśmy na tych samych falach.

— „Bulcia w podróży” to książka „stworzona z miłości do dzieci i zwierząt”, która tej miłości uczy. Dlaczego twoim zdaniem tak ważne jest, aby od najmłodszych lat uczyć dzieci empatii, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy wrażliwość na krzywdę zwierząt staje się niestety coraz rzadsza? Jakie jeszcze cele przyświecały ci, gdy tworzyłaś tę książkę?

Reklama

— Empatia jest jednym z najcenniejszych darów, jakie możemy przekazać dzieciom. Wrażliwość na krzywdę zwierząt uczy nie tylko troski o słabsze istoty, ale także buduje w dziecku uważność do drugiego człowieka i świata wokół niego. Ja sama byłam takim wrażliwym dzieckiem – bardzo przeżywałam los zwierząt – i ta wrażliwość została ze mną do dziś. To właśnie ona była jedną z największych inspiracji do stworzenia Bulci.

Podczas pracy nad książką przyświecało mi kilka ważnych celów. Chciałam, aby była to historia, która porusza wyobraźnię, zachęca do przeżywania emocji i uczy poprzez doświadczenie bohaterki. Książka ma interaktywny charakter: dzieci nie są tylko czytelnikami, ale przede wszystkim uczestnikami przygód. W jednym z fragmentów Bulcia rani się w łapkę, a reakcje najmłodszych czytelników na tę scenę są niezwykle emocjonalne: dzieci martwią się o nią, współczują i chcą jej pomóc. To pokazuje, jak naturalna jest w dzieciach empatia i jak ważne jest to, by ją pielęgnować. 
Zależało mi również na tym, aby książka uczyła odpowiedzialności i miłości, a jednocześnie, o czym wspomniałam wcześniej, ocieplała wizerunek bulterierów.

Reklama

— To piękne, co mówisz o empatii, zwłaszcza że sama angażujesz się również w akcje pomocowe, m.in. na rzecz domu dziecka czy w Szlachetną Paczkę. Odwiedzasz też przedszkola razem z Bulcią. Co starasz się przekazać dzieciom podczas takich spotkań?

— Angażuję się, bo po prostu mam w sobie potrzebę działania i pomagania. Mam też ogromne szczęście do ludzi – wokół mnie są cudowne osoby, które wspierają te inicjatywy. Ze Szlachetną Paczką jestem związana już od 11 lat. Najczęściej pomagam seniorom, bo są mi szczególnie bliscy. Bardzo poruszają mnie też historie kobiet, które w życiu sporo przeszły. Staram się, żeby choć na chwilę poczuły, że ktoś o nich pamięta. Wspieram też schroniska dla zwierząt w Elblągu i Pasłęku. Miłość do nich mam w sobie od dziecka – jako nastolatka byłam wolontariuszką i wyprowadzałam psy na spacery. A wizyty w przedszkolach razem z Bulcią to dla mnie szczególna misja. Chcę pokazać dzieciom, że bulterier to cudowny, wrażliwy pies, a nie pies morderca, jak czasem niesłusznie się o nich mówi. Podczas spotkań opowiadam dzieciom o empatii, szacunku do zwierząt i o tym, jak mądrze i bezpiecznie budować relację z psem.

Reklama

— I na koniec gdzie widzisz siebie i Bulcię za pięć lat? Czy na półkach w dziecięcych pokoikach stoi cała seria jej przygód, a może maluchy oglądają już bajkę z Bulcią w głównej roli? Czego ci życzyć na tej drodze?

— Moim największym marzeniem jest to, aby Bulcia trafiła do księgarni w całym kraju, tak by każde dziecko mogło poznać losy tej odważnej i ciekawej świata psiej bohaterki. Jeśli można mi czegoś życzyć, to właśnie tego: aby Bulcia nadal trafiała do serc najmłodszych, a głowa była pełna inspiracji do tworzenia kolejnych pięknych historii dla dzieci.

Reklama

Kamila Kornacka

 

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/04/2026 18:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama