Zaniepokojeni mieszkańcy warszawskiego Ursusa zadzwonili na policję, gdy od dwóch dni nie widzieli swoich sąsiadów. Interwencja w zrujnowanym budynku przy ul. Wiosny Ludów zakończyła się tragicznym odkryciem: na łóżkach leżały zamarznięte ciała kobiety i mężczyzny. Sprawę bada prokuratura, a kluczowe odpowiedzi ma przynieść sekcja zwłok.
Do policji wpłynęło zgłoszenie w sobotę 17 stycznia po godz. 12. Z relacji wynikało, że chodzi o dwie starsze osoby mieszkające w zrujnowanym budynku i obawy o ich stan zdrowia. Na miejsce skierowano patrol, który wszedł do środka. W jednym z pomieszczeń funkcjonariusze natrafili na dwa ciała – kobiety i mężczyzny – leżące na łóżkach. W domu panowała ujemna temperatura, a zwłoki były zamarznięte.
Policjanci wezwali zespół ratownictwa medycznego. Po przyjeździe ratownicy stwierdzili zgon obojga. Na miejscu rozpoczęto czynności procesowe, prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury. Na tym etapie nie podano oficjalnej przyczyny śmierci.
Jak ustalono, budynek od dłuższego czasu był odłączony od mediów – nie było w nim wody, prądu ani gazu. Podczas interwencji w jednym z pomieszczeń znajdował się także pies. Zwierzę przebywało w warunkach niskiej temperatury; do pomocy wezwano ekopatrol Straży Miejskiej, który odłowił psa i przewiózł go do schroniska.
Ciała zabezpieczono i przekazano do zakładu medycyny sądowej. To wyniki sekcji oraz dalsze ustalenia śledczych mają odpowiedzieć na pytanie, co doprowadziło do tragedii. Wstępnie brane jest pod uwagę m.in. wychłodzenie organizmu, ale służby podkreślają, że rozstrzygnięcia będą możliwe dopiero po badaniach.
red.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze