Reklama

Zarzuty bez wyroku, opinie pełne wątpliwości

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zapowiedziała wystąpienie o uchylenie immunitetu sędziemu Łukaszowi Piebiakowi, prezesowi stowarzyszenia Prawnicy dla Polski. Chodzi o sprawę testamentu jego zmarłej krewnej i podejrzenie usiłowania oszustwa na szkodę miasta stołecznego Warszawy. Sam zainteresowany mówi wprost o politycznej zemście i „pokazowej akcji” wymierzonej w krytyków obecnej władzy.

Po śmierci blisko stuletniej krewnej, z którą był spokrewniony, Łukasz Piebiak zajął się organizacją pogrzebu oraz uporządkowaniem jej warszawskiego mieszkania. W trakcie tych czynności miał odnaleźć odręcznie sporządzony dokument zatytułowany „testament”, z którego wynikało, że został powołany do spadku.

Jak relacjonuje, dokument nie wzbudził jego wątpliwości co do autentyczności. Zgodnie z obowiązującymi przepisami – co sam podkreśla – złożył testament w sądzie właściwym dla ostatniego miejsca zamieszkania zmarłej. W maju 2023 roku trafił on do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza w ramach postępowania o stwierdzenie nabycia spadku.

Reklama

Miasto wchodzi do postępowania

Postępowanie spadkowe toczy się z udziałem miasta stołecznego Warszawy, które w przypadku braku ważnego testamentu stałoby się właścicielem nieruchomości. Prawnicy reprezentujący urząd podległy prezydentowi Rafał Trzaskowski wystąpili o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu badań pisma ręcznego.

Ekspert uznał, że ani treść testamentu, ani podpis nie zostały sporządzone ręką spadkodawczyni. Obrona złożyła obszerne zastrzeżenia i wnioski o uzupełnienie opinii, co – jak zaznaczają prawnicy – mieści się w standardowym toku spraw cywilnych.

Reklama

Prokuratura przejmuje inicjatywę

Sytuacja zmieniła się, gdy pełnomocnicy miasta zwrócili się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po zapoznaniu się z aktami sprawy śledczy wszczęli postępowanie karne, uznając, że mogło dojść do usiłowania oszustwa sądowego.

W minionych dniach prokuratura poinformowała o skierowaniu do Sądu Najwyższego wniosku o zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. W komunikacie wskazano, że Piebiak miał posłużyć się „podrobionym testamentem”, by doprowadzić miasto do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości.

Reklama

Wątpliwości i pośpiech

Kluczowe znaczenie ma fakt, że postępowanie spadkowe nadal trwa i nie zapadło żadne orzeczenie, nawet nieprawomocne, co do ważności testamentu. Mimo to prokuratura zdecydowała się na działania zmierzające do postawienia zarzutów.

Dodatkowe kontrowersje budzi opinia biegłego powołanego już na potrzeby śledztwa karnego. Ekspert użył w niej sformułowań takich jak „możliwe” oraz „prawdopodobnie”, nie wskazując jednoznacznie, kto miałby sporządzić kwestionowany dokument. Mimo to w oficjalnym komunikacie prokuratury pojawiło się kategoryczne określenie: „sfałszowany testament”.

Reklama

Zwraca uwagę również tempo prac – od momentu zapoznania się biegłego z oryginałem dokumentu do wystąpienia z wnioskiem o uchylenie immunitetu minęły zaledwie tygodnie. W realiach wymiaru sprawiedliwości to sytuacja wyjątkowa.

Kto miałby sfałszować testament?

Prokuratura nie twierdzi wprost, że to Piebiak sporządził testament. Jak sam podkreśla, nie pobrano od niego próbek pisma, a biegły nie przesądził autorstwa dokumentu. Śledczy zapowiadają, że ewentualne dalsze czynności będą możliwe dopiero po decyzji Sądu Najwyższego w sprawie immunitetu.

Reklama

Zarzut politycznego rewanżu

Sędzia nie kryje, że działania prokuratury postrzega jako formę nacisku związaną z jego aktywnością publiczną i działalnością stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, które otwarcie krytykuje kierunek zmian w wymiarze sprawiedliwości.

Zwraca uwagę na zbieżność czasową – komunikat o wniosku ws. immunitetu pojawił się niedługo po publikacjach uderzających w środowiska związane z sędzią Waldemar Żurek. W jego ocenie celem nie jest szybkie rozstrzygnięcie sprawy, lecz długotrwałe medialne obciążenie i zablokowanie dalszej kariery zawodowej, w tym awansu do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Reklama

– To klasyczny mechanizm: oskarżenie, medialny rozgłos i „coś się przyklei”. Uważam, że to zwykłe świństwo i dowód na to, że w Polsce mamy do czynienia z systemem, który bezwzględnie zwalcza swoich krytyków – podkreśla Piebiak.

Źródło: Niezależna
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama