Inwestorzy wolą już nie ryzykować, dlatego zamiast inwestować bez hamulców, wybierają stabilne rozwiązania oparte na równowadze. Do łask wracają TF-y i obligacje.
"Kiedy inflacja przestaje spadać, stopy stoją w miejscu, a indeksy nie potrafią zdecydować, czy to już hossa, czy jeszcze nie, to trudno mówić o inwestowaniu z entuzjazmem. Ale może właśnie wtedy należy mówić o nim najgłośniej. Bo działanie w takich warunkach nie powinno być walką z rynkiem, a szukaniem narzędzi, które pozwolą przetrwać turbulencje. ETF-y i obligacje nie pojawiają się w TikToku, ale za to konsekwentnie wracają do łask w portfelach ludzi, którzy wiedzą, czego szukają. A mówimy o przewidywalności, różnorodności i konstrukcji, która nie rozsypie się po pierwszym kryzysie" - czytamy na portalu businessinsider.pl.