Reklama

Byłam cichą myszką

Pochodząca z Lidzbarka Welskiego wokalistka i multiinstrumentalistka Klaudia Maria Nadolska-Krok dziś mieszka w Warszawie, ale wciąż z ogromnym sentymentem wraca do rodzinnych stron. Śpiewa od dziecka, gra na gitarze, saksofonie altowym i ukulele, komponuje własne utwory i – jak sama mówi – swoją ogromną wrażliwość oraz ADHD zamieniła w sceniczną energię.

Jej debiutancki singiel „Toksyczny” z 2024 roku poruszył słuchaczy w całym kraju, a kolejne utwory pokazują zupełnie nową artystyczną odsłonę Klaudii Marii – bardziej odważną, świadomą i bezkompromisową.

Rozmowa z artystką była pełna spontaniczności, emocji i szczerości. Klaudia nie ukrywa, że przez lata walczyła z ogromną nieśmiałością, brakiem wiary w siebie i poczuciem zagubienia. Dziś mówi o tym otwarcie.

„Byłam szarą, cichą myszką”
Muzyczna historia Klaudii zaczęła się już w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
— Dokładnie pamiętam ten moment. Miałam siedem lat i usłyszałam od pani Małgorzaty Przybylskiej bardzo szczere słowa o moim głosie. Moi rodzice też je usłyszeli, choć bardziej dosadnie i realistycznie. Problemem była ogromna nieśmiałość — wspomina artystka.

Reklama

Jak przyznaje, była wtedy dzieckiem zamkniętym w sobie.
— Cofając się wspomnieniami widzę siebie jako taką szarą, cichą, skromną myszkę, która ucieka do dziury, gdy tylko usłyszy obcy szmer — mówi z uśmiechem.

To właśnie mama zaczęła motywować ją do otwierania się na świat. Pojawiły się zajęcia wokalne w domu kultury, schola kościelna przy parafii WNMP, później szkolny chór i pierwsze konkursy muzyczne.
Na swoim koncie Klaudia ma m.in. zwycięstwo w Powiatowym Konkursie Piosenki Dziecięcej i Młodzieżowej GAMA 2010 oraz wyróżnienie w Powiatowym Konkursie Piosenki Anglojęzycznej w Lidzbarku.
— Mam do dziś wycinki z gazet kolekcjonowane przez mamę. To piękne wspomnienia — podkreśla.

Reklama

Telewizyjne castingi i bolesne wycofanie
Talent młodej wokalistki szybko został zauważony również poza regionem. Klaudia dostała się do castingu programu Must Be the Music, jednak – jak przyznaje – wtedy jeszcze nie była gotowa na wielką scenę.
— Byłam zbyt nieśmiała i zamknięta w sobie. Zwrócono mi na to uwagę i bardzo mocno się wtedy wycofałam — opowiada.

Później próbowała swoich sił także w programie Mam Talent!, jednak problemy zdrowotne i brak wiary we własne możliwości znów odebrały jej pewność siebie.
W rozmowie z ogromną wdzięcznością wspomina swoją nauczycielkę śpiewu — Annę Wasielewską.
— Wstyd mi za siebie z tamtych czasów, że ktoś musiał działać za mnie, że ten brak wiary był aż tak silny. Pani Ania widziała we mnie potencjał dużo wcześniej niż ja sama — przyznaje szczerze.

Reklama

Olsztyn, kryzys i wielki przełom
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero kilka lat później, podczas studiów ekonomicznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.
— Przyjechałam z małego miasta do dużego świata i nagle poczułam, że jestem nikim. Dopadło mnie coś w rodzaju depresji — wspomina.

W 2018 roku postanowiła jednak zawalczyć o siebie. Wygrała olsztyńskiego „Idola”, a Mariusz Dyba zmotywował ją do kariery muzycznej.
To otworzyło jej drzwi do ogromnej sceny podczas Kortowiady 2018.
— Występowałam przed ponad 50 tysiącami ludzi, chwilę przed koncertem Quebonafide. Pamiętam, że uciszał publiczność przed moim występem, a ja sama wstydziłam się poprosić ludzi o ciszę — śmieje się dziś Klaudia.

Reklama

Miłość, macierzyństwo i „Toksyczny”
Nowy rozdział rozpoczął się po ślubie w 2023 roku.
— Mąż podarował mi w prezencie ślubnym produkcję i wydanie mojego własnego singla. To był moment, w którym ktoś znów zaczął we mnie wierzyć bardziej niż ja sama — opowiada artystka.
Kilka tygodni później dowiedziała się o ciąży. Mimo emocji i lęków udało jej się ukończyć nagrania utworu „Toksyczny”, który premierę miał pod koniec stycznia 2024 roku.
Singiel okazał się ogromnym sukcesem.

Piosenka trafiła do serwisów streamingowych takich jak Spotify, Apple Music czy YouTube, a utwór pojawił się m.in. na antenach Radia Białystok, Radia Opole, Radia Szczecin i Radia Bemowo.
— To było spełnienie marzeń wielu artystów. Ale później znów pojawił się spadek energii i wieczne myślenie, że to wszystko wciąż za mało — mówi szczerze.
Po narodzinach syna Leonarda muzyka ponownie stała się dla niej jeszcze ważniejsza.
— Leonard został moją muzą — podkreśla.

Reklama

„Nowe rozdanie” i zupełnie nowa Klaudia
W 2025 roku artystka wróciła z projektem „Nowe rozdanie” – trzyutworową EP-ką, która pokazuje jej całkowicie nowe oblicze.
— To już nie jest ta sama Klaudia. To bardziej rockowa zadziora, kobieta stawiająca granice i pokazująca prawdziwy temperament — mówi.
Na EP-ce znalazły się utwory: „Nowe rozdanie”, „Ghosting” i „Chcę zapomnieć”. 
Przy ostatnim singlu współpracowała z producentem Emilem Toczyskim, znanym m.in. ze współpracy z zespołem Enej oraz duetem Cleo i Donatan.

Nowe utwory zaczęły trafiać do kolejnych rozgłośni radiowych, m.in. X-Stacji oraz Radia Praga w Warszawie.
— To jeszcze nie ESKA czy Radio Zet, ale spokojnie… wszystko przyjdzie z czasem — dodaje z uśmiechem.

Reklama

„W świetle neonów” – najbardziej osobisty utwór
Choć artystka jest dumna z całej swojej twórczości, jeden utwór zajmuje dla niej szczególne miejsce.
— „W świetle neonów” jest najbardziej mój. Pokazuje moje spojrzenie na Warszawę. Tęsknotę za zielenią, spokojem i wsią. Bo za tymi wszystkimi neonami i pędem ludzi widziałam mnóstwo szarości i trudnych obrazów — opowiada.

To właśnie ten utwór stworzyła całkowicie samodzielnie – od melodii, przez tekst, po miks i mastering.
— Dlatego jest dla mnie tak bardzo cenny — podsumowuje.
Historia Klaudii Marii Nadolskiej-Krok pokazuje, że największa siła często rodzi się właśnie z wrażliwości. Dziewczynka, która kiedyś bała się własnego głosu, dziś coraz odważniej mówi nim o emocjach, relacjach i własnej wolności.

Reklama

Sylwester Kasprowicz
 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama