Reklama

Dramat polskiego rolnictwa. Konsumenci zapłacą wysoką cenę

27/10/2025 08:17

Polskie rolnictwo jest na skraju bankructwa. Dramatycznie niskie ceny skupu oraz napływ importowanej żywności zmuszają polskich rolników do działania. "Rolnicy z województwa zachodniopomorskiego zapowiadają protesty. W listopadzie i grudniu na drogi wyjadą setki traktorów - informuje Jakub Buchajczyk, rolnik, organizator akcji Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników w rozmowie z "WP".

Polskie rolnictwo jest na skraju bankructwa. Dramatycznie niskie ceny skupu oraz napływ importowanej żywności zmuszają polskich rolników do działania.
Rolnicy z województwa zachodniopomorskiego zapowiadają protesty. W listopadzie i grudniu na drogi wyjadą setki traktorów - informuje Jakub Buchajczyk, rolnik, organizator akcji Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników w rozmowie z "WP".

[h3]Bunt rolników[/h3]

Jak możemy przeczytać w artykule "WP", rolnicy z województwa zachodniopomorskiego ostrzegają, że w listopadzie i grudniu na drogi wyjadą setki traktorów. Protest będzie polegał na przejazdach po drogach krajowych. Miejscami będą również organizowane blokady. Jak podaje "WP", ogniska protestu planowane są w każdej gminie i powiecie. "Akcja ma potrwać nawet miesiąc, a jej organizatorzy nie wykluczają, że bunt rozleje się na całą Polskę" - czytamy w artykule.

Jakub Buchajczyk, rolnik z okolic Drawna, jeden z inicjatorów akcji Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zapowiedział w rozmowie z portalem informacyjnym, że organizatorzy rozpoczęli zgłaszanie protestów "władzom w każdej gminie i każdym powiecie". "Chcemy, żeby mapa protestów wyglądała jak w 2023 roku – gęsto od ognisk niezadowolenia. Już wiemy, że rolnicy ze wschodu chcą ruszyć w ślad za nami, więc inne regiony Polski też się przyłączą - informuje w rozmowie Jakub Buchajczyk. Według niego każdego dnia dochodzą nowe punkty protestów.

[h3]Rolnicy pod kreską[/h3]

Do takich rozwiązań zmusiła rolników dramatyczna sytuacja ekonomiczna w gospodarstwach. "Samozbiory nie uratowały rolników. To tylko desperacka próba sprzedania towaru, którego nikt nie chce kupować za uczciwą cenę. Zboża, rzepak, mleko, bydło mięsne – wszystko jest dziś pod kreską finansową" - alarmuje Buchajczyk.

Kryzysową sytuację dodatkowo pogarsza napływ importowanej żywności. Decyzje rządu spowodowały, że rynek został zalany tanim zbożem, warzywami i mlekiem w proszku. Jak informuje organizator protestów już tylko same zapowiedzi wprowadzenia umów o imporcie żywności spowodowały drastyczny spadek cen polskich produktów.

"Minister rolnictwa, choć dziś wygląda na dość osamotnionego w tej walce, w końcu otrzymał wsparcie rządu do podejmowania decyzji na forum Unii Europejskiej. Ale samo stanowisko, że Polska "się sprzeciwia", to za mało, żeby zatrzymać upadek rolnictwa - podkreśla Buchajczyk w rozmowie z "WP".

"Polskie gospodarstwa rodzinne w ostatnich latach zainwestowały ogromne środki w modernizację i dostosowanie się do unijnych standardów" Według Buchajczyka, polskie rolnictwo dogoniło Europę podnosząc standardy produkcji. "Spełniamy wymogi środowiskowe, ale nie mamy żadnej ochrony przed zalewem taniego importu. Mamy kredyty, wysokie koszty, a ceny skupu są poniżej opłacalności. To prosta droga do bankructwa - mówi w rozmowie.

Rolnicy proszą o pomoc i domagają się interwencji państwa. Zależy im i na wprowadzeniu mechanizmów ochronnych, które pozwolą utrzymać polską produkcję. "Nie walczymy o luksusy, tylko o przetrwanie. Jeśli władza nie zrozumie, że bez rolnictwa nie będzie żywności, to za chwilę nie będzie już czego ratować" - alarmuje Buchajczyk.

Organizator akcji apeluje do Polaków o zrozumienie sytuacji w jakiej znajduje się polskie rolnictwo. "Liczymy na zrozumienie Polaków, bo dziś walka nie toczy się tylko o nasze gospodarstwa, ale o całe polskie rolnictwo. Jeśli my padniemy, to konsumenci zapłacą za to wysoką cenę. I to dosłownie, w sklepach" - przekazuje Jakub Buchajczyk.

WP, red




Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama