Reklama

Ceny paliw w Polsce wystrzeliły „bez żadnych podstaw”

W ciągu tygodnia średnia cena benzyny 95 wzrosła do prawie 6 zł za litr, a diesel przekroczył 7 zł. Skok cen jest efektem wyraźnego wzrostu kosztów hurtowych oraz globalnych napięć na rynku ropy. Eksperci przewidują dalsze przedłużanie trendu wzrostowego, co odczują wszyscy kierowcy w nadchodzących dniach.

Skok cen odczuli kierowcy w całym kraju

W połowie tygodnia średnia cena benzyny 95 wynosiła 5,99 zł za litr, czyli o 25 groszy więcej niż tydzień wcześniej. Jeszcze mocniej podrożał olej napędowy, którego średnia cena wzrosła o 41 groszy do 6,40 zł za litr. E-petrol wskazywał zarazem, że przed weekendem na wielu stacjach benzyna kosztowała już ponad 6 zł za litr, a diesel przekraczał 7 zł. 

Analitycy BM Reflex oceniają, że to nie koniec zmian. Na tydzień 9–13 marca prognozują średnią cenę Pb95 na poziomie około 6,50 zł za litr, Pb98 około 7,20 zł, diesla około 7,55 zł, a autogazu około 3,19 zł. To pokazuje, że rynek spodziewa się dalszej presji cenowej, szczególnie w przypadku oleju napędowego. 

Reklama

Hurt poszedł ostro w górę

Najmocniejszy argument za tym, że detaliczne podwyżki miały realne podstawy, płynie z rynku hurtowego. Według danych e-petrol średnia hurtowa cena benzyny Pb95 w Orlenie wzrosła z 4466 zł za metr sześcienny 28 lutego do 5069 zł 7 marca. W tym samym czasie hurtowa cena oleju napędowego skoczyła z 4809 zł do 6300 zł za metr sześcienny. Szczególnie mocny ruch nastąpił w pierwszych dniach marca. 

Również oficjalny cennik Orlenu potwierdza wysokie poziomy na rynku hurtowym. W aktualnym zestawieniu spółka pokazuje benzynę Eurosuper 95 po 5008 zł za metr sześcienny i Ekodiesel po 6150 zł, co potwierdza, że stacje musiały mierzyć się z wyraźnie droższym zakupem paliwa. 

Reklama

Za podwyżkami stoi także światowy rynek ropy

Na ceny paliw w Polsce wpływa nie tylko polityka stacji czy rafinerii, ale też sytuacja międzynarodowa. Reuters informował w ostatnich dniach o mocnym wzroście cen ropy na świecie w związku z eskalacją konfliktu z Iranem i obawami o dostawy surowca. Brent zyskała około 5 proc. jednego dnia, a w skali tygodnia ruch był jeszcze większy. Financial Times podał z kolei, że ropa Brent wzrosła w tygodniu o 28 proc. i osiągnęła około 92,69 dolara za baryłkę, najwyżej od 2023 roku. 

To oznacza, że polskie stacje nie działały w próżni. Gwałtowny ruch na rynku ropy, napięcia wokół transportu surowca i rosnące koszty w hurcie stworzyły realne tło dla podwyżek, które zobaczyli kierowcy przy dystrybutorach. 

Reklama

Glapiński: „bez żadnych podstaw”

Mimo tych danych prezes NBP Adam Glapiński ocenił na konferencji prasowej, że ceny paliw „wystrzeliły na stacjach benzynowych kompletnie bez żadnych podstaw” i dodał, że to efekt strachu. Jego wypowiedź szybko stała się jednym z najgłośniejszych komentarzy do sytuacji na rynku paliw. 

Słowa prezesa banku centralnego trzeba jednak zestawić z liczbami. Dane o rosnących cenach hurtowych i światowych notowaniach ropy pokazują, że podstawy do wzrostu cen istniały. Osobną kwestią pozostaje to, czy wszystkie stacje podnosiły ceny proporcjonalnie do kosztów i czy część rynku nie reagowała zbyt nerwowo. Tego nie da się rozstrzygnąć jednym politycznym komentarzem. 

Reklama

Najmocniej uderza diesel

Najbardziej widoczne zmiany dotyczą oleju napędowego. To właśnie diesel drożeje szybciej niż benzyna, zarówno w hurcie, jak i w detalu. W danych e-petrol i prognozach BM Reflex widać wyraźnie, że to ten segment rynku jest dziś najmocniej napięty. Dla transportu, firm logistycznych i rolników oznacza to wzrost kosztów, który może w kolejnych tygodniach odbić się szerzej na cenach towarów i usług. 

Na stacjach może być jeszcze drożej

Prognozy na najbliższe dni są jednoznaczne: ceny paliw w Polsce pozostaną wysokie, a rynek nadal będzie reagował na sytuację międzynarodową i koszty zakupu paliw w hurcie. Z punktu widzenia kierowców najważniejsze jest dziś to, że gwałtowny wzrost cen nie był wyłącznie efektem nastrojów. Emocje mogły przyspieszyć reakcję części rynku, ale twarde dane pokazują, że podwyżki miały bardzo konkretne źródła. 

Źródło: e-petrol
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andrzej. - niezalogowany 2026-03-09 12:50:17

    To nas doją bo przecież ropa i paliwa były zakupione przed wojna na zapas 3 miesięczny po niskiej cenie i raptem wystrzeliły w górę cena powinna utrzymać się przez 3 miesiące aż cały zakup się sprzeda a tu trach i cena w górę jest wymówka bo wojna i tak nic nic nie pomoże zadłużyli państwo na biliony szukają okazji by się odbić nikt tego nie będzie spłacał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andrzej. - niezalogowany 2026-03-09 12:50:41

    To nas doją bo przecież ropa i paliwa były zakupione przed wojna na zapas 3 miesięczny po niskiej cenie i raptem wystrzeliły w górę cena powinna utrzymać się przez 3 miesiące aż cały zakup się sprzeda a tu trach i cena w górę jest wymówka bo wojna i tak nic nic nie pomoże zadłużyli państwo na biliony szukają okazji by się odbić nikt tego nie będzie spłacał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama